
Na zamknięciu sesji indeks największych blue chipów Dow Jones IA zniżkował o 0,30 proc. Szerszy wskaźnik S&P500 tracił 0,57 proc. Natomiast technologiczny Nasdaq spadał o 1,40 proc.
Słabe nastroje w segmencie spółek technologiczny nadal eskalowane były rosnącymi zyskami z papierów dłużnych. Na początku piątkowej sesji rentowność benchmarkowych 10-letnich obligacji amerykańskiego skarbu przekroczyła pułap 3,13 proc. czyniąc to pierwszy raz od 2018 r. Później doszło do lekkiej korekty spadkowej.
W gronie spółek z segmentu high tech o największej kapitalizacji przecenie próbowały się nie poddawać akcje Apple. Pozostałe „mega cap” tkwiły w czerwonych rejonach.
Piątkowe dane z rynku pracy potwierdziły jego moc. Choć stopa bezrobocia w kwietniu zamiast oczekiwanego spadku do 3,5 proc. utrzymała się na marcowym poziomie 3,6 proc. to jednak w sektorze prywatnym poza rolnictwem liczba stworzonych etatów zdecydowanie była wyższa od rynkowego konsensusu. Pewną otuchę władzom monetarnym przyniósł niższy niż zakładano wzrost godzinowego wynagrodzenia i to zarówno w ujęciu miesięcznym, jak i rocznym. Może to w pewnym stopniu ograniczać presję inflacyjną.
Na rynku surowcowym drożała ropa i złoto, choć w przypadku obu większa aprecjacja limitowana była umocnieniem dolara. Pozytywnie jednak przekładało się to na wyceny akcji koncernów paliwowo-energetycznych, a sektor ten należał w piątek do najmocniejszych spośród 11-tu głównych składowych indeksu S&P500.
W skali całego bardzo nerwowego tygodnia, stojącego pod znakiem podwyżki stóp procentowych przez FOMC, indeks DJ IA stracił 0,2 proc., wskaźnik S&P500 również 0,2 proc. zaś Nasdaq Composite 1,5 proc.
