Lektury

Marek Matusiak
opublikowano: 1999-04-26 00:00

Procedury awaryjne

Nie powinniśmy być zaskoczeni, gdy na przełomie roku kontakty biznesu i obywateli z administracją publiczną zostaną ograniczone. Jednym z możliwych wariantów planu przeciwdziałania skutkom problemu roku 2000 w informatyce jest wprowadzenie na przełomie tego i następnego roku tzw. okresu ciszy informatycznej, tzn. ograniczenie do minimum wszystkich operacji wykorzystujących systemy komputerowe w administracji. Nie oznacza to oczywiście zamkniętych urzędów, ale może być przyczyną ograniczenia ich aktywności.

Na podejmowanie dużych projektów dostosowania infrastruktury teleinformatycznej do wymagań roku 2000 jest już za późno — stwierdziła miesiąc temu Polska Izba Informatyki i Telekomunikacji. Zaledwie 300 dni przed feralną datą rządowa Rada Informatyki przedstawiła premierowi „Narodowy plan działania w sprawie problemu roku 2000”. Ten plan powstał zdecydowanie za późno, co sytuuje nas — według firmy analitycznej Gartner Group — w trzeciej grupie krajów w rankingu przystosowania, razem z Bułgarią, Czechami, Austrią, Turcją czy Jugosławią. Siłą rzeczy, nie jest to plan zapobiegania problemom, ale przepis na minimalizację potencjalnych strat.

„Gazeta Bankowa“

Spirytusowa benzyna

Szefowie zakładów przemysłu spirytusowego wpadli na prosty sposób rozwiązania problemów, jakie gnębią ich branżę: domagają się wprowadzenia ustawowego obowiązku dolewania alkoholu do wszystkich gatunków benzyny. Pomysł ten nie jest niczym nowym. Rafinerie stosują go bez jakiegokolwiek przymusu od kilku lat. Wystarczającą zachętą jest ulga w podatku akcyzowym wysokości 180 zł/t. Dolewając spirytus, producent może zarobić na czysto 70 zł na tonie wzbogaconego paliwa. Nic więc dziwnego, że blisko połowa polskich gorzelni trafia do samochodowyh zbiorników. W sumie ponad 100 mln litrów.

To jednak przemysłu spirytusowego nie zadowala. W Polsce jest 900 gorzelni, z których część stoi unieruchomiona z powodu braku klienteli na ich towar. Pozostałe wykorzystują tylko część mocy produkcyjnych. Podobnie jest w ośmiu zakładach przetwarzających surowy spirytus gorzelniany na odwodniony alkohol etylowy (paliwowy dodatek), zwany bioetanolem. Co gorsza, popyt nań wkrótce zacznie spadać. Ulga podatkowa dotyczy tylko benzyny żółtej i czerwonej, a nie obejmuje bezołowiowej. Tymczasem po naszych drogach jeździ coraz więcej nowych samochodów na paliwo bezołowiowe. W ciągu najbliższych lat popyt na tradycyjne etyliny praktycznie zniknie. Gorzelnikom strach zagląda w oczy. Pozbawieni wsparcia ze strony rafinerii utopią się w odmętach nie sprzedanego spirytusu.

„Polityka“