LEKTURY
Trzeba promować jakość
Narodowy Program Przygotowania Polski do Członkostwa w Unii Europejskiej wskazuje, że w dziedzinach integracyjnych podstawową rolę odegrają przedsiębiorstwa, które potrafią dostosować się do coraz wyższych i zmieniających się wymagań gospodarki rynkowej. Oznacza to dla polskiej gospodarki konieczność dostosowania się do przepisów i norm obowiązujących w Unii. Zasadniczy ciężar procesów dostosowawczych spocznie na polskich firmach. Ich zadaniem będzie zwiększenie produktywności, spełnienie norm i przepisów technicznych, standardów jakościowych, wdrażanie ofensywnych technik zarządzania oraz nadążanie z wprowadzaniem na rynek nowości.
Polska staje się częścią jednolitego europejskiego rynku, wielkiej przestrzeni ekonomicznej, będącej miejscem agresywnej konkurencji w wyścigu o pozyskanie klienta, który oczekuje wyrobów i usług coraz wyższej gwarantowanej jakości, zapewniającej bezpieczeństwo użytkowania, energooszczędność, funkcjonalność, niezawodność, wreszcie nie obciążających środowiska naturalnego. Zaostrzająca się konkurencja na tym rynku sprawia, że jakość jest niezwykle ważnym czynnikiem konkurencyjności firmy.
„Nowe Życie Gospodarcze“
Rok 2000 i płynność
Zważywszy na uzależnienie współczesnego biznesu od technologii informatycznych, problem roku 2000 przedstawia szereg rodzajów ryzyka, zarówno dla pojedynczych firm, jak i całych branż. W sektorze finansowym słyszy się często zaniepokojone głosy, że mogą się pojawić poważne kłopoty z płynnością. Jednak ceny kontraktów futures na przyszłą stawkę procentową zdają się wskazywać, że w obecnej ocenie rynków finansowych zator wynikający z braku płynności jest mniej prawdopodobny niż się wydawało w drugiej połowie zeszłego roku. A jeśli będzie potrzebna dodatkowa płynność, to zostanie zapewniona przez banki centralne. Wydaje się więc, że niepokoje związane z wpływem roku 2000 na płynność są mniej uzasadnione niż podobne obawy w odniesieniu do poziomu produkcji.
Popyt na gotówkę i krótkoterminowe aktywa może wzrosnąć w końcu 1999 roku z kilku powodów. Może się on zwiększyć na przykład w związku z obawami, że banki nie poradzą sobie z problemem roku 2000 lub dlatego, że firmy będą miały wątpliwości, czy ich klienci będą w stanie terminowo płacić. Oprócz tego może nastąpić wzrost produkcji w związku z dążeniem firm do podjęcia środka zapobiegawczego w postaci zwiększonych zapasów. To stworzyłoby wyższe zapotrzebowanie na gotówkę, krótkoterminowe finansowanie i linie kredytowe.
„Gazeta Bankowa“