Lektury

Marek Matusiak
31-01-2000, 00:00

LEKTURY

Ekologiczne zacofanie

Wyprodukowanie litrowego kartonu soku pomarańczowego wymaga zużycia 100 kg różnych materiałów. Samochód osobowy pochłania 15 ton. Nawet taki drobiazg, jak ślubne obrączki obciąża środowisko balastem około trzech ton. Tyle w procesie wytwarzania złota powstaje odpadów i zanieczyszczeń.

Wszystko wskazuje na to, że w ciągu najbliższych paru lat czynnik materiałochłonności stanie się jednym z elementów decydujących o przewadze konkurencyjnej przedsiębiorstw na globalnym rynku. Jeśli nasze firmy mają w tym rynku uczestniczyć, już dziś powinny myśleć o strategiach proekologicznych, a politycy podjąć prace nad fiskalnoprawnym otoczeniem, zachęcającym do takiego myślenia.

Ochrona środowiska musi polegać na podejmowaniu działań wynikających z obiektywnych analiz, które mogą nierzadko przeczyć popularnym stereotypom. I tak okazuje się, że recycling zużytych produktów nie zawsze jest działaniem proekologicznym, gdyż wymaga wykorzystania energii, a tym samym dodatkowych surowców. Wyprodukowanie tak wydawałoby się ekologicznego urządzenia jak katalizator samochodowy wymaga zużycia blisko trzech ton materiałów.

Wbrew powszechnym mniemaniom, ochrona środowiska nie musi oznaczać uciążliwych wyrzeczeń i rezygnacji ze standardu życia.

„Polityka“

Siła marki

Jesteśmy coraz bardziej przywiązani do krajowych firm i towarów — wynika z raportu przygotowanego przez Instytut Marki Polskiej. W zestawieniu 30 najlepszych marek istniejących w Polsce znalazło się aż 17 nazw rodzimych. Pozostałe to znaki towarowe firm zagranicznych, z których każdą można określić mianem globalnej. Popularne w Polsce marki nadal jednak mają przede wszystkim lokalny charakter.

Polacy zaczynają dostrzegać wartość własnych marek. Okazuje się, iż polskość może być atrakcyjna. Wysokie pozycje rodzimych producentów w rankingu wyrażają tęsknotę za sukcesem narodowym i chęć wyzbycia się kompleksów wobec zachodnich przedsiębiorców.

Ale pojęcie „polska marka” zaczyna tracić tradycyjne znaczenie. Część znanych od dziesiątek lat Polf przejęły zagraniczne koncerny. Wedel należy do angielskiej firmy Cadbury. LOT jest już częściowo szwajcarski, a Żywiec — holenderski. Tak naprawdę spośród 17 najbardziej znanych rodzimych marek w polskich rękach pozostały jeszcze jedynie Polmosy, które niebawem zostaną sprywatyzowane i w znacznej części przejmą je światowe koncerny alkoholowe.

Ile polskich marek lub produktów zna przeciętny obywatel Unii Europejskiej lub USA? „Krakusa”, „Wyborową”, „Żywiec”, „Belvedere”, batony „Prince Polo”, polską kiełbasę lub ogórki — to wszystko. Trudno się więc dziwić rosnącemu deficytowi handlowemu Polski.

„Wprost“

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marek Matusiak

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu