Lektury

Marek Matusiak
opublikowano: 2000-03-01 00:00

LEKTURY

Partiotyzm

Partiotyzm — to zresztą nie polski wynalazek — jest systemem, w którym ludzie partii ulokowani w przedsiębiorstwach, bankach, agencjach, funduszach publicznych, fundacjach, samorządach, kasach chorych czy funduszach emerytalnych płacą polityczny, czyli głównie wyborczy, haracz. Niektórzy z nich zamieniają środki publiczne na kapitał — z czasem wymykający się spod kontroli dawnego właściciela.

W Polsce system ten nazwano wprawdzie kapitalizmem politycznym, kapitalizmem klientystycznym bądź kapitalizmem państwowym bez państwa, w istocie nie jest to jednak kapitalizm, lecz socjalizm rynkowy.

Kiedy sektor państwowy dominował w gospodarce, menedżerowie z czasów PRL radzili sobie nieźle dzięki układom i politycznemu wsparciu. W gospodarce prywatnej nagle okazało się, że ich kwalifikacje są ograniczone. Wymiana zarządów rodziła oczywiście polityczne konflikty, gdyż przerywała układy ze światem polityki. A te układy gwarantowały finansowanie polityki „pod stołem”.

Problemem jest to, że praktyki państwych spółek szybko się upowszechniły w firmach prywatnych. Ich właściciele sponsorowali kampanie polityczne i zatrudniali polityków w radach nadzorczych, w zamian otrzymując intratne zamówienia rządowe. Nie jest przypadkiem, że liczne świty polityczne ze wszystkich ważnych partii otaczają holdingi największych polskich biznesmenów.

„Wprost”

Zasoby pracy

Przygotowując w GUS w grudniu 1999 r. nową projekcję demograficzną, założono radykalny spadek dzietności. Oczekuje się bowiem, że spadnie ona z poziomu 1,43 dziecka na kobietę w wieku rozrodczym, notowanego w 1998 r., do 1,34 w 2005 r. i następnie będzie powoli zwiększała się i utrzyma się na poziomie 1,62 w latach 2015-2020. Biorąc pod uwagę doświadczenia innych krajów rozwiniętych gospodarczo, można oczekiwać, że założenia te nie miną się z prawdą.

Oczywiście podjęcie szczególnych działań w zakresie polityki ludnościowej państwa może mieć wpływ na przyszłe zachowania ludności i w konsekwencji — na przewidywane wielkości. Jest jednak wysoce prawdopodobne, że bez zaspokojenia podstawowych potrzeb w zakresie samodzielnych mieszkań, zmniejszenia stopnia bezrobocia (przez stałe tworzenie nowych miejsc pracy), szerokiego dostępu do edukacji, nie uzyska się zmiany postaw młodego pokolenia, dotyczących chęci zawierania małżeństw i powoływania do życia dzieci. Szybkich zmian w tym zakresie nie należy, niestety, szybko oczekiwać, co oznacza, że wielkość zasobów pracy przesądzona jest do 2020 r.

Przyjmuje się, że liczba osób w wieku produkcyjnym wzrośnie w 2005 r. do poziomu 24,8 mln, w kolejnym pięcioleciu przyrost ten wyniesie już tylko 257 tys., a następnie zacznie bardzo szybko spadać.

„Nowe Życie Gospodarcze”