Lektury

Marek Matusiak
17-07-2000, 00:00

LEKTURY

Kapitał szansy

Cudzoziemcy nie kupują na masową skalę polskich nieruchomości, nie rzucili się na mieszkania po uwolnieniu rynku mieszkaniowego, nie interesują się też zbytnio ziemią uprawną. W ubiegłym roku zagraniczne firmy kupiły zaledwie 4,7 tys. ha gruntów, czyli w sumie teren o powierzchni ponad dwukrotnie mniejszej niż jezioro Śniardwy. Osoby prywatne za wiedzą i zgodą MSWiA nabyły zaledwie 470 lokali. Skąd więc obawy przed wykupieniem Polski przez „obcy kapitał” czy żądania od Unii Europejskiej osiemnastoletniej ochrony polskich gruntów i lasów?

— Budzenie lęku przed zachodnim kapitałem i prywatyzacją od dziesięciu lat jest wdzięcznym polem do uprawiania polityki — twierdzi Janusz Lewandowski. — Panicznie boimy się obcej kultury gospodarczej, zagranicznego właściciela i globalizacji gospodarki, a przed nią przecież trudno uciec.

Skończyła się era regulacji biznesu przez rządy narodowe. Działalność przenosi się tam, gdzie nie jest sterowana. Czy w tej sytuacji Polska może obejść się bez zagranicznego kapitału, skoro jej własny dopiero się tworzy? Poza tym jak odróżnić firmę polską od zagranicznej? Czy za „obcy” kapitał uznać trzeba przedsiębiorstwo, które ma zagranicznego właściciela, czy raczej to, którym kieruje zachodni zarząd lub dyrektor?

„Wprost”

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marek Matusiak

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu