Test „PB” - reakcje spółek
Nasz prowokacyjny tytuł: „Inwestorzy! Giełdowe spółki mają was w nosie!” na pierwszej stronie „PB” (nr 208) z ubiegłego poniedziałku spełnił swoją rolę. Doczekaliśmy się wreszcie reakcji ze strony giełdowych spółek. Lepiej późno niż wcale...
Przed tygodniem zamieściliśmy wyniki testu przeprowadzonego na 50 największych spółkach publicznych. 30 września wysłaliśmy im pocztą elektroniczną trzy pytania. Nasza korespondencja trafiała na adresy zamieszczone na stronach internetowych spółek, które dedykowane były tzw. relacjom inwestorskim, a w przypadku ich braku — na oficjalny adres firmy. Czekaliśmy dwa tygodnie. Udzielono nam tylko 7 rzeczowych odpowiedzi oraz dwa zapewnienia, że takowe otrzymamy. Pozostałe 38 firm zignorowało naszego e-maila (z trzema spółkami nawiązanie kontaktu było niemożliwe z przyczyn technicznych). Część z nich zareagowała dopiero po publikacji w „PB”.
Myli się jednak ten, kto sądzi, że spóźnialscy postanowili zaspokoić naszą ciekawość, odpowiadając merytorycznie na postawione im pytania. Wręcz przeciwnie — to przedstawiciele giełdowych firm domagali się od nas informacji. Przedstawiciele spó- łek — Amiki, AMS, DB24, MPEC Wrocław, Pekao SA i TP SA — pytali głównie, na jaki adres wysłaliśmy korespondencję. To dość dziwne, bo w publikacji „PB” zaznaczyliśmy wyraźnie, na jakie adresy trafiały pytania. Z takim pytaniem zwrócili się do nas przedstawiciele. Były też pytania, dlaczego kierowaliśmy korespondencję na adresy działów relacji inwestorskich lub ogólne, zamiast na znane nam adresy rzeczników. To także tłumaczyliśmy przed tygodniem. Odpowiemy jeszcze raz: dlatego, że są one nieznane dla większości drobnych inwestorów, a test przeprowadziliśmy w ich imieniu.
Bardzo nas cieszy, że zwierzchnicy pracowników działów powołanych dla kontaktu spółki z inwestorami i mass mediami wzięli sobie do serca wyniki naszego testu. Przedstawiciel jednej spośród wymienionych spółek przyznał ze skruchą, że owszem, nasza korespondencja trafiła do spółki, lecz zaginęła w gąszczu innych listów i ktoś nie dołożył dostatecznych starań, by trafiła ona na biurko osoby kompetentnej do odpowiedzi na postawione w niej pytania. Jednak tylko nieliczni potrafią przyznać, że korespondencja zaginęła.
Przedstawiciele spółek w różny sposób próbują opuścić listę podmiotów, które w naszym teście nie zareagowały na korespondencję. Dwie firmy zgłosiły, że nie mogły odpowiedzieć na pytania, bo nasz e-mail zwyczajnie do nich nie dotarł. Przedstawiciel AMS sugerował, że list mógł zaginąć na łączach. To prawda, mógł, choć takie sytuacje zdarzają się niezwykle rzadko. Z podobną sugestią wystąpił także rzecznik wrocławskiego MPEC. Obie spółki zażądały zamieszczenia sprostowań. Nie możemy jednak tego uczynić. Posiadamy potwierdzenie nadania wiadomości na adresy tych spółek. Nie możemy więc przepraszać za to, że trudno się z kimś skontaktować.