Po bardzo długim korowodzie proceduralnym Izba Reprezentantów USA w sobotę wreszcie poparła ustawę w sprawie pomocy tak oczekiwanej przez Ukrainę. Przyjęcie pakietu wsparcia było od miesięcy blokowane przez antyukraińskie skrzydło Partii Republikańskiej, sterowanej przez Donalda Trumpa. Mimo sprzeciwu byłego i potencjalnie kolejnego prezydenta – James Michael (Mike) Johnson, republikański konserwatywny spiker, czyli marszałek izby, zdecydował się odblokować kwestię pomocy dla Ukrainy z powodu alarmujących raportów amerykańskiego wywiadu na temat sytuacji na froncie. Według bardzo wiarygodnych ocen CIA – które zresztą nie są żadną tajemnicą, to samo publicznie ogłasza prezydent Wołodymyr Zełenski – bez pilnej pomocy Ukraina w najbliższych miesiącach padłaby przed znacznie silniejszą Rosją na kapitulacyjne kolana. Republikanie dysponują w niższej izbie Kongresu przewagą zaledwie jednego głosu, Mike Johnson był naciskany zarówno przez mniejszościową grupę zwolenników pomocy, jak też przez większe partyjne skrzydło antyukraińskie, które groziło mu usunięciem ze stanowiska. Teraz do końca roku, czyli zarazem kadencji Kongresu, ma spokój, ponieważ w razie czego obronią go… Demokraci.
Procedura była niezwykła, pakiet pomocy dla zagranicy został taktycznie rozdzielony na cztery ustawy głosowane odrębnie. Najważniejsza dla Ukrainy i zarazem dla nas przeszła stosunkiem 311:112, przy 8 kongresmenach niegłosujących. Obejmuje 60,8 mld USD, ale mylne jest przeświadczenie, że aż tyle otrzyma Ukraina. Większość pieniędzy trafi do amerykańskiego kompleksu wojskowo-przemysłowego na uzupełnienie ubytków armii po sprzęcie już darowanym, 13,8 mld USD pójdzie na nowe uzbrojenie, zaś 11,3 mld USD zasili utrzymanie amerykańskich sił na ich wschodniej flance, czyli w znacznej części w Polsce! Dodatkowo prezydent może jeszcze dodać Ukrainie kwotę 8 mld USD zarekwirowaną podmiotom rosyjskim, zaś wspomniane 13,8 mld USD to formalnie pożyczka, ale prezydent może ją w przyszłości umorzyć. Joseph Biden z całą pewnością z tej możliwości skorzysta, Donald Trump z całą pewnością – nigdy.
Trzy inne ustawy pakietu przeszły dosyć pewnie, przy sprzeciwie mniejszej grupy kongresmenów republikańskich. Wynik 366:58 uzyskało skierowanie strumienia pieniędzy w rejon tragicznej wojny w strefie Gazy, przy czym proporcja jest charakterystyczna – Izrael otrzyma na armię 17 mld USD, podczas gdy pomoc humanitarna dla ludności Gazy wyniesie jedynie 9 mld USD. Na odstraszenie Chin od Tajwanu i generalnie od rejonu Pacyfiku budżet USA przeznaczy 8,1 mld USD, co uzyskało akceptację izby stosunkiem 385:34. Wreszcie szlaban wobec chińskiego Tik-Toka połączony z przejęciem aktywów rosyjskich uzyskał wynik 360:58. Republikanie ponieśli natomiast zwycięską porażkę w bardzo ważnym dla nich piątym głosowaniu o przeznaczeniu pieniędzy na zabezpieczenie wciąż przeciekającej nielegalną imigracją granicy USA z Meksykiem. Głosowanie co prawda wygrali 215:199, ale akurat ta ustawa wymagała większości… dwóch trzecich.
Izba Reprezentantów obradowała w bardzo burzliwej atmosferze. Zwolennicy wsparcia Ukrainy rozdawali niebiesko-żółte flagi, natomiast przeciwnicy krzyczeli, by „zabrali te cholerne flagi”. Skrajne skrzydło republikańskie uważa, że przegłosowanie pakietu zagranicznego, przy jednoczesnym zaniechaniu umocnienia granicy z Meksykiem, to wyprzedaż Ameryki – dlatego w ich elektoracie coraz głośniejsze są wręcz modły o powrót Donalda Trumpa do Białego Domu. Przyjęte w sobotę ustawy trafiły do Senatu, który siłami Demokratów zatwierdzi je lada godzina, zaś Joseph Biden w podobnym tempie podpisze.
