Skończył się sezon na produkt. Firma musi czasowo ograniczyć działalność. Co z załogą, która chwilowo nie ma nic do roboty?
Gorączka w branży dostawców lodów rozpoczyna się w lutym, marcu i trwa do września. Wtedy wrze produkcja lodowych przysmaków. W pozostałych miesiącach wiele firm wspomaga się wyrobem innych artykułów spożywczych, np. mrożonek. Tak robi np. bydgoskie Przedsiębiorstwo Wielobranżowe Full. Ale i tak zimą pracuje na znacznie mniejszych obrotach.
— W związku z ograniczeniem produkcji nie ma potrzeby, aby cała kilkudziesięcioosobowa załoga stawiała się w zakładzie. Uważamy jednak, że złym rozwiązaniem byłoby wypowiadanie ludziom warunków pracy i płacy. Dlatego duża część wykorzystuje zimą, zgodnie z ustaleniami, swoje urlopy — mówi jeden z pracowników P W Full.
To nie przestój
Przed problemem okresowego nadmiaru rąk do pracy stają firmy, które żyją głównie ze sprzedaży sezonowej, albo z innych powodów mają kłopot z czasowym spadkiem popytu. W tej sprawie zwrócił się do „PB” czytelnik — producent z Warszawy. Pytał, czy takie przerwy w produkcji kwalifikuje się jako przestój i czy w związku z tym musi za ten czas pracownikom płacić. Zastanawiał się również, czy dobrym sposobem na zmniejszenie kosztów pracy byłoby na przykład obniżenie jej wymiaru.
Otóż okresowa przerwa w pracy, spowodowana przyczynami ekonomicznymi, nie jest — w myśl przepisów — przestojem. W takiej sytuacji pracodawca może więc albo rozwiązać część umów o pracę, albo wręczyć pracownikom wypowiedzenia zmieniające warunki pracy i płacy. Zdaniem Mikołaja Illukowicza z kancelarii radców prawnych M. Illukowicz i Partnerzy takie postępowanie nie ma jednak sensu w przypadku krótkich przestojów.
Są lepsze sposoby
— Wypowiedzenie zmieniające zaczyna obowiązywać po upływie okresu wypowiedzenia umowy — na przykład po miesiącu, a w przypadku zatrudnionych u danego pracodawcy co najmniej trzy lata — po trzech miesiącach. Może się więc okazać, że produkcja znowu się zwiększy, zanim takie wypowiedzenie wejdzie w życie — komentuje Mikołaj Illukowicz.
Jeśli ktoś jest zatrudniony w zmianowym systemie pracy, to zmniejszenie wymiaru jej czasu wymaga modyfikacji zapisów zakładowego regulaminu pracy. Ten zaś wchodzi w życie w 14 dni od naniesienia poprawek. W dodatku, gdy w firmie są związki zawodowe, to trzeba się liczyć z jeszcze dłuższym okresem, ponieważ pracodawca musi z nimi skonsultować zmiany.
— Przedsiębiorstwom, które funkcjonują w systemie zmianowym, bardziej opłaca się po prostu dokonać zmian w grafiku, zamiast w inny sposób sterować czasem pracy. Jeśli przestój wystąpił w tygodniu, w którym pracownik miał pracować na przykład siedem dni, można mu przerzucić dwa, trzy dni, na które przypada przerwa, na następny tydzień, w którym wcześniej przypadało mu wolne — podpowiada Mikołaj Illukowicz.
Firmy, w których pracuje się codziennie od 8.00 do 16.00, mogą zastosować inne rozwiązanie — chwilowo przesuwać pracowników do innych zadań lub do innych działów.
— Nie można im jednak za ten czas obniżyć wynagrodzenia — ostrzega Mikołaj Illukowicz.