Lepiej szyć za granicą

Artur Lisowski
opublikowano: 14-07-1999, 00:00

Lepiej szyć za granicą

Produkcję można przenieść do państw Europy Środkowej

CZAS POKAŻE: Nie jesteśmy w stanie przewidzieć momentu, w którym wrócimy do planu inwestycji w Rumunii — mówi Włodzimierz Węglarczyk, prezes Próchnika fot. Małgorzata Pstrągowska

Coraz więcej przedsiębiorców przekonuje, że polskie firmy odzieżowe w niedługim czasie będą szyły swoje produkty poza granicami kraju. W praktyce jednak żaden z największych producentów polskiego rynku odzieżowego nie zdecydował się na taki krok.

— Producentom chodzi zapewne o tańszą siłę roboczą. W kraju praca jest coraz droższa. Większość niemieckich i francuskich firm odzieżowych szyje swoje wyroby w Chinach lub Indiach, to samo będzie u nas — przewiduje Jerzy Siciński, dyrektor Centralnego Ośrodka Badawczo-Rozwojowego Przemysłu Odzieżowego.

Firmą, która dotychczas zrobiła najwięcej, aby przenieść swoją produkcję za granicę, był Próchnik.

Próba w Rumunii

— Planowaliśmy zakup rumuńskiej firmy Confex, która specjalizowała się w produkcji odzieży damskiej. Firma ta nie wywiązała się jednak z podstawowych warunków listu intencyjnego. Do tego doszła jeszcze stale pogarszająca się sytuacja rumuńskiej gospodarki oraz kryzys na rynkach wschodnich. Dlatego właśnie wstrzymaliśmy nasze działania w tamtym regionie — wyjaśnia Włodzimierz Węglarczyk, prezes Próchnika.

— Według mnie firmy polskie reprezentują wyższy poziom niż na przykład firmy azjatyckie. Dlatego właśnie nie przeniesiemy produkcji do innych krajów. Wysoką jakość oferują firmy włoskie. Produkują tam prawie wszystkie firmy oferujące towary z górnej półki. Koszty pracy są tam jednak bardzo wysokie — tłumaczy Michał Wójcik, wiceprezes do spraw handlu i marketingu Vistuli.

Na Wschodzie nie

Jak przekonuje Michał Wójcik, Vistula nie jest zainteresowana szyciem w fabrykach na Dalekim Wschodzie.

— Na produkcję w tamtych fabrykach decydują się głównie firmy oferujące towary z dolnej półki, ponieważ taki produkt musi być tani — dodaje Michał Wójcik

— Co innego firmy rumuńskie, bułgarskie czy białoruskie. Można podjąć próbę przeniesienia produkcji do tamtych państw. W Rumunii szyje znana na całym świecie firma Boss. Trzeba także zaznaczyć, że na produkcję w fabrykach bułgarskich i rumuńskich decydują się również firmy włoskie — mówi prezes Próchnika

Artur Lisowski

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Artur Lisowski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Świat / Lepiej szyć za granicą