Lepper: nie będzie publicznych wypowiedzi o seksaferze

(Marek Druś)
opublikowano: 2006-12-21 12:46

Wicepremier, przewodniczący Samoobrony Andrzej Lepper oświadczył, że "w związku z trwającą akcją dotyczącą prowokacji na tle obyczajowym" skierowaną przeciw działaczom Samoobrony, ani on, ani jego współpracownicy nie będą się publicznie w tej sprawie wypowiadać. Lepper podkreślił jednocześnie, że ma pełne zaufanie do prokuratury.

Wicepremier, przewodniczący Samoobrony Andrzej Lepper oświadczył, że "w związku z trwającą akcją dotyczącą prowokacji na tle obyczajowym" skierowaną przeciw działaczom Samoobrony, ani on, ani jego współpracownicy nie będą się publicznie w tej sprawie wypowiadać. Lepper podkreślił jednocześnie, że ma pełne zaufanie do prokuratury.

"Mam pełne zaufanie do działań prokuratury zajmującej się wyjaśnieniem tej sprawy. Do czasu zakończenia śledztwa ani ja osobiście, ani moi współpracownicy z Samoobrony od dnia 21.12.2006 r. nie będą się publicznie w tej sprawie wypowiadać" - czytamy w oświadczeniu Leppera, przekazanym w czwartek PAP.

Lepper podkreślił jednocześnie, że podtrzymuje swoje wcześniejsze stanowisko dotyczące prawdziwych motywów wywołania seksafery. "Miała ona na celu doprowadzenie do kryzysu w koalicji i obalenie legalnie wybranego rządu oraz doprowadzenie do nowych wyborów parlamentarnych" - ocenił szef Samoobrony.

Sprawę tzw. seksafery ujawniła dwa tygodnie temu "Gazeta Wyborcza", opierając się na relacji Anety Krawczyk. Ta była radna Samoobrony w łódzkim sejmiku i była dyrektorka biura poselskiego Stanisława Łyżwińskiego twierdziła, że pracę w partii miała dostać w zamian za usługi seksualne świadczone posłowi Łyżwińskiemu i Lepperowi.

Łódzka prokuratura okręgowa od wybuchu seksafery prowadzi śledztwo w sprawie "żądania oraz przyjmowania korzyści osobistych o charakterze seksualnym" przez osobę pełniącą funkcję publiczną i uzależnienia od nich zatrudnienia w biurze poselskim.

Środowa "Rz" powołała się na zeznania skruszonego gangstera Piotra P., według którego Lepper był szantażowany przez grupę przestępczą, która miała mu podsuwać prostytutki. Piotr P., 3 lata temu opowiedział funkcjonariuszom łódzkiego CBŚ o działalności tzw. "organizacji", która miała być ogólnopolskim gangiem zajmującym się szantażowaniem ważnych osób.

Piotr P. twierdzi, że do hotelu poselskiego kilka razy przywożono prostytutki dla Leppera, a jedna z takich wizyt została sfilmowana. Prokuratura Okręgowa w Łodzi, która prowadzi śledztwo w seksaferze, ustala miejsce pobytu Piotra P, aby go przesłuchać. Jak podaje "Rz", relacje gangstera są kolejnym sygnałem (oprócz zeznań Anety Krawczyk), że Lepper sprowadzał kobiety do hotelu poselskiego.

(PAP)