Tyle pieniędzy potrzeba, by do końca 2006 r. dokończyć proces budowy profesjonalnej sieci sprzedaży amerykańskiego koncernu.
W ciągu ostatnich trzech lat Ford zdążył wyjść z poważnego kryzysu i na dobre wrócić do pierwszej dziesiątki w rankingu sprzedaży. Adam Kołodziejczyk, prezes Ford Polska, uważa jednak, że firma wymaga dalszej restrukturyzacji oraz inwestycji.
— Do końca 2006 r. chcemy zakończyć proces budowania w pełni profesjonalnej sieci dealerskiej. Będzie to wymagało inwestycji wysokości 60 mln zł. W większości będą to wydatki dealerów — mówi Adam Kołodziejczyk.
Jakość obiektów
Prezes podkreśla, że pieniądze zostaną skierowane przede wszystkim na poprawę jakości obiektów, by spełniały europejskie wymagania Forda.
— Środki zostaną przeznaczone również na dokończenie procesu informatyzacji naszej sieci dealerskiej oraz szkolenia pracowników — dodaje prezes.
Nie przewiduje on natomiast znaczących zmian w wielkości sieci, która liczy obecnie 61 placówek.
Wielkość udziałów
Cel Forda na ten rok jest jasny — sprzedać 30 tys. aut osobowych i dostawczych oraz utrzymać 9-proc. udział w rynku. Po czterech miesiącach zajmował szóstą pozycję w rankingu najlepiej sprzedających się samochodów osobowych. Klientów znalazło 12,4 tys. aut — o 96,4 proc. więcej niż w analogicznym okresie 2003 r.
— Tak duży wskaźnik dynamiki wzrostu, najwyższy w czołowej dziesiątce, przyczynił się do zwiększenia udziału marki w rynku z 5,7 do 8,6 proc. — komentował Wojciech Drzewiecki, szef Samaru, firmy monitorującej krajowy rynek motoryzacyjny.
W maju Ford, tak jak wiele innych firm, zanotował w maju spadek sprzedaży w stosunku do kwietnia. Wyniósł on prawie 22 proc. Ford jest jednak jedną z tych „szczęśliwych” firm, których auta ,,załapały się” na wzór Lisaka, dzięki czemu nabywca może odliczyć 100 proc. VAT. W przypadku Forda jest to Mondeo kombi. Prezes zapewnia, że wbrew pojawiającym się pogłoskom, Ford na siłę nie będzie dostosowywał innych modeli.