Leszek Miller: RPP prowadzi nieodpowiedzialną politykę

Kazimierz Krupa
opublikowano: 2001-12-04 00:00

Dylemat, jak zjeść ciastko i mieć ciastko, nieustannie zaprząta umysły wielu ludzi, i to — wbrew pozorom — nie tylko dzieci. Albo inaczej. Opowiem państwu taką krótką historyjkę. Otóż dwoje dzieci, powiedzmy Jaś i Małgosia, bawiło się w stolarzy używając młotka i gwoździ. Troskliwa mama z niepokojem obserwowała rozwój wydarzeń, a szczególnym niepokojem napawało ją energiczne wymachiwanie młotkiem przez Jasia, który z wielkim zaangażowaniem wbijał w deskę kolejne gwoździe. Na zwróconą uwagę: uważaj Jasiu, bo uderzysz się w palec i będzie bolało, Jaś rezolutnie odpowiedział: wcale nie będzie bolało, bo to Małgosia trzyma gwoździk.

Jak uważnie ogląda się naszą gospodarczą rzeczywistość, historyjka ta przychodzi na myśl dosyć często. Od wielu miesięcy z ogromną uwagą obserwujemy decyzje Rady Polityki Pieniężnej, ich skutki dla koniunktury gospodarczej, ale również ich skutki dla pozycji samej rady i jej członków. Do wrześniowych wyborów sprawa była stosunkowo prosta: przewaga rady nad zatomizowanym rządem, słabym Ministerstwem Finansów, skłóconym parlamentem była tak ogromna, że nie pozostawiała żadnych wątpliwości, kto tu rządzi. Szczególnie widoczna była przewaga merytoryczna, starannie pielęgnowana przez najbardziej medialnych członków rady (np. pan Grabowski), którzy tworzyli wręcz wrażenie istnienia „kręgu wtajemniczonych”.

Wybory zmieniły rzeczywistość. Jeszcze przed nimi przedstawiciele idącej po zwycięstwo koalicji nie pozostawiali wątpliwości co do intencji wobec rady: jak będzie współpracować, wszystko będzie w porządku, jeżeli nie... Później, głównie za sprawą nowego ministra finansów Marka Belki, stosunki wzajemne — wydawało się — uległy poprawie i pojawiła się szansa na zgodną współpracę. Kolejne decyzje rady i znacznie stonowane wypowiedzi jej przedstawicieli zdawały się to potwierdzać. Po drodze miał miejsce niefortunny incydent z roszczeniami finansowymi członków rady wobec NBP, ale wyglądało, że nie zachwiał on dobrymi kontaktami pomiędzy lokatorami dwóch gmachów leżących po przeciwnych stronach ulicy Świętokrzyskiej w Warszawie. Tym bardziej że w ubiegłym tygodniu RPP dokonała oczekiwanej redukcji stóp procentowych o 150 punktów. Ale — jak się okazało — dla rządu za mało, a cieplejsze stosunki wzajemne skończyły się wczoraj.

Nie podejmuję się rozstrzygać, kto w tej historii jest Małgosią, a kto Jasiem. Sądzę zresztą, że nie ma to większego znaczenia. Z całą pewnością natomiast wiadomo, kogo będzie bolało.

Malutki kroczek we właściwym kierunku

- Rada Polityki Pieniężnej obniżyła stopy procentowe o 1,5 proc., pan optował za 3 proc. Czy istnieją jakieś ślady współpracy między Ministerstwem Finansów a Narodowym Bankiem Polskim, czy też ciągle jest to wzajemne testowanie. Usłyszeliśmy niedawno, że Rada Polityki Pieniężnej zaprosi i pana, i wicepremiera Belkę na spotkanie, no i wtedy nastąpi wzajemna wymiana poglądów.

Leszek Miller: Ja oceniam tę ostatnią obniżkę stóp procentowych jako krok we właściwym kierunku, choć mały. Powiedziałem, że do końca roku stopy powinny być obniżone co najmniej o 3 punkty procentowe i podtrzymuję tę tezę. Nie ma rządu, który może doprowadzić do ożywienia polskiej gospodarki bez współpracy z Radą Polityki Pieniężnej. I jest oczywiście pytanie do Rady Polityki Pieniężnej: Czy ona zmieni swoją dotychczasową politykę?

- No, ale do końca roku to już chyba bardziej nie obniży. Poza tym rada krytykuje kolejny budżet.

L.M. To się właśnie okaże i to, jeśli chodzi o krytykę budżetu, to jest to krytyka nieuprawniona i według mnie właśnie ten projekt budżetu powinien skłaniać Radę Polityki Pieniężnej do obniżenia stóp procentowych. I powiem zupełnie otwarcie — jeśli Rada Polityki Pieniężnej nie będzie dalej obniżać stóp procentowych, to będzie to oznaczało, że jest spór między rządem a Radą Polityki Pieniężnej.

- To już widać.

L.M. I wtedy ten spór może rozstrzygnąć tylko parlament. W każdym razie nie widzę innej możliwości. Rada Polityki Pieniężnej jest w tej chwili takim organem, który może prowadzić każdą politykę, także politykę nieodpowiedzialną i w dodatku przed nikim nie odpowiada.

- Myśli pan, że to jest polityka nieodpowiedzialna, to, co oni robią teraz? To ostatnie obniżenie?

L.M. Uważam, że utrzymywanie stóp procentowych na tak wysokim poziomie w sytuacji takiego gwałtownego zduszenia popytu, w sytuacji, w której spada tempo inwestowania w Polsce, w której spada tempo produktu krajowego brutto, że to jest polityka nieodpowiedzialna.