Lex anty-TVN raczej w koszu

opublikowano: 13-10-2021, 20:00

Najważniejszym punktem dwudniowego posiedzenia Sejmu rzecz jasna jest przewidziane na czwartek pierwsze czytanie projektu ustawy budżetowej na 2022 r.

Do zaplanowanej na sześć godzin debaty doklejona została ustawa o szczególnych rozwiązaniach służących w 2022 r. realizacji ustawy budżetowej. Coroczny budżet to opoka funkcjonowania państwa, natomiast ustawa towarzysząca z definicji tę opokę podkopuje – zawiera najróżniejsze wyjątki, przepisy epizodyczne i obejścia, zarówno samego budżetu, jak też innych ustaw, zwłaszcza o finansach publicznych.

Na tym posiedzeniu najwięcej emocji wzbudza nie budżet, lecz kolejna specustawa inwestycyjna. Rada Ministrów wniosła pilny projekt zbudowania zabezpieczenia granicy państwowej za ponad 1,6 mld zł. Jeszcze w tym roku superpłot ma kosztować ponad 1,1 mld zł – co będzie wymagało kolejnej nowelizacji budżetu – zaś w przyszłym 0,5 mld zł, przy czym obie kwoty zostały ściągnięte z sufitu. Specustawa wprowadza stan wyjątkowy w przepisach budowlanych, środowiskowych, o zamówieniach publicznych etc. Możliwość postawienia superpłotu przewidziano na całej granicy strefy Schengen, czyli nie tylko na styku Polski z Białorusią – w razie rozszerzania się kryzysu odgrodzimy się także od Ukrainy oraz od Rosji, czyli jej obwodu kaliningradzkiego. Władcy przemycają jeszcze jeden przepis – po wygaśnięciu z końcem listopada stanu wyjątkowego w pasie trzykilometrowym, jego zasady już bezterminowo utrwalone zostaną w znacznie węższym pasku – 200 metrów od superpłotu. Sejm specustawę w czwartek uchwali, Senat przy trybie pilnym ma na decyzję nie 30 dni, lecz tylko 14, zatem rozpatrzy ją 27-29 października. Superpłot realnie znajdzie się w obiegu prawnym na początku listopada, jego budowa rozpocznie się, w procedurze naprawdę anormalnej, jeszcze w stanie wyjątkowym, potrwa zaś w zimie.

Czterometrowy, solidny, podwójny płot węgierski na granicy z Serbią, który ma być wzorcem dla znacznie dłuższego polskiego, budowany był prawie dwa lata.
Laszlo Balogh / Reuters / Forum

Paradoksalnie najciekawszym punktem posiedzenia Sejmu byłby jednak ten, którego… nie ma w porządku. Jarosław Kaczyński rozkazał odłożyć już bezterminowo rozpatrzenie uchwały Senatu w sprawie lex anty-TVN. 11 sierpnia ustawa została przeforsowana przez PiS w Sejmie – przy fatalnym błędzie marszałek Elżbiety Witek i tzw. reasumpcji głosowania – zaś 9 września odrzucona w całości przez opozycyjny wobec rządu Senat. Kolejnym krokiem powinno być rozpatrzenie uchwały Senatu przez Sejm. Chodzi o jedno głosowanie, dla przywrócenia wersji sejmowej konieczna byłaby większość bezwzględna. Gdyby dokładnie powtórzone zostały wyniki z 11 sierpnia, to senackie odrzucenie zostałoby przez PiS przełamane. Ale wynik może zależeć dosłownie od jednego głosu i prezes nie jest go pewny, zatem ze strachu schował lex anty-TVN pod dywan. Coraz więcej wskazuje, że skandaliczna ustawa, która wywołała tyle emocji i tak głębokie podziały nie tylko w świecie mediów, lecz w całym społeczeństwie, raczej trafi do kosza. Zwłaszcza, że Andrzej Duda wysłał sygnały o możliwym zawetowaniu. Poza tym ważny jest kontekst kalendarzowy, rząd chce za wszelką cenę sfinalizować szybko zakup amerykańskich czołgów Abrams, tymczasem po uderzeniu w amerykański koncern Discovery ta transakcja mogłaby uzyskać status naszego Krajowego Planu Odbudowy, który utknął w Komisji Europejskiej. Trzeba jednak pamiętać, że Sejm nie ma jakiegokolwiek terminu na rozpatrzenie uchwały Senatu, może to zrobić w każdym momencie do końca kadencji. Wszechwładny Jarosław Kaczyński może się zabawić dosłownie w każdej chwili, gdy tylko będzie miał kaprys i uzna szanse skutecznego głosowania. Właśnie dlatego w tytule wstawiłem zastrzeżenie „raczej”…

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane