Poznański radny Krzysztof Mączkowski (PiS) złożył do Komisji ds. petycji Parlamentu Europejskiego skargę dotyczącą ewentualnego przebiegu rosyjsko-niemieckiego gazociągu po dnie Morza Bałtyckiego - poinformował w czwartek w Poznaniu szef tej komisji Marcin Libicki (PiS).
Zdaniem autora skargi, inwestycja może doprowadzić do katastrofy ekologicznej Bałtyku. Krzysztof Mączkowski powiedział w czwartek PAP, że jego petycja nie jest spowodowana politycznym sprzeciwem wobec rosyjsko-niemieckiej inwestycji.
"Ewentualna eksploatacja tego rurociągu stwarza realne zagrożenie poważnej awarii przemysłowej, która może spowodować katastrofę ekologiczną o niewyobrażalnym w tej chwili rozmiarze. Jeżeli miałoby być tak, że inwestycja może do tego doprowadzić, to trzeba z niej zrezygnować" - podkreślił Mączkowski.
Wyjaśnił, że Bałtyk jest zamkniętym morzem, o małej wymianie wód, przez co jest bardzo wrażliwy na zanieczyszczenia. "Na dnie Bałtyku zalegają jeszcze od czasów ostatniej wojny pokłady zanieczyszczeń chemicznych. Inwestycja mogłaby spowodować ich uaktywnienie i zatrucie wód morza" - mówił radny.
Poznański radny domaga się, żeby instytucje Unii Europejskiej udzieliły jej obywatelom informacji na temat tego, jakie badania dotyczące wpływu inwestycji na środowisko naturalne zostały, bądź zostaną przeprowadzone. "Interesuje mnie też to, czy do tych badań zostaną dopuszczone niezależne organizacje eksperckie" - dodał.
"Chciałbym też, żeby do badań dotyczących wpływu inwestycji na środowisko, obok instytucji UE, zostały dopuszczone wszystkie kraje leżące nad Bałtykiem i żeby powstał serwer, dzięki któremu wszystkie informacje o tym projekcie będą powszechnie dostępne" - mówił Mączkowski.
Od momentu przystąpienia Polski do UE 1 maja 2004 r. obywatele Polski mają prawo do składania petycji do Parlamentu Europejskiego. Po ich rozpatrzeniu Komisja ds. petycji może skierować sprawę do innej komisji PE, do Europejskiego Rzecznika Praw Obywatelskich lub podjąć inicjatywę na rzecz uwzględnienia problemu, o którym mowa w skardze, przy tworzeniu nowego ustawodawstwa europejskiego.
Europoseł Marcin Libicki powiedział, że na rozpatrzenie skargi "trzeba będzie długo czekać". Spodziewam się też politycznych nacisków w tej sprawie".