Lider skromnego peletonu

Auto do floty: W debiucie w 2011 r. modelu CitiGo Skoda na nowo zdefiniowała pojęcie miejskiego auta. Co chwilę jednak pojawiają się kolejne „definicje”.

Nad tym, jak pogodzić małe wymiary zewnętrzne z dużą przestrzenią wewnątrz producenci samochodów głowią się od dawna. I od niedawna im się to udaje. Doskonałym przykładem są trojaczki z grupy VW, czyli VW up!, Seat Mii i Skoda CitiGo. To ostatnie auto jest malutkie, ale bagażnika (251 l) mogą mu pozazdrościć konkurenci z wyższych segmentów. Przemyślane i proste wnętrze sprawia, że w kategorii „użyteczność” mała Skoda (i jej rodzeństwo od VW i Seata) zasługuje na nagrodę.

Auto do floty: Skoda Citigo (FOT. ARC)
Zobacz więcej

Auto do floty: Skoda Citigo (FOT. ARC)

Całości dopełniają nowoczesne, ale i stosunkowo proste trzycylindrowe silniczki wolnossące. Cena? Rozsądna. W 2013 r. w Polsce zarejestrowano 3167 Skód CitiGo.

Mało? Wystarczyło na tytuł lidera segmentu A. Nie wystarczyło do wejścia do dwudziestki najchętniej kupowanych w Polsce w modeli (20. Chevrolet Cruze znalazł 3598 nabywców). No ale wśród 20 najczęściej kupowanych w Polsce aut nie ma ani jednego z segmentu A. Są za to auta tanie.

Np. na 15. miejscu uplasowała się Dacia Duster (4674 rejestracje w 2013 r.). Jej ceny zaczynają się od 39 900 zł. Dużo mniejszego CitiGo – już od 34 090 zł, a w wersji 5-drzwiowej od 35 590 zł. Innymi słowy: jak Polak kupuje auto, to na wszelakie okazje. Na razie niewielu stać na drugi samochód. A to właśnie w tej roli CitiGo i jemu podobne spisują się najlepiej. Ale zainteresowanie najmniejszymi autami rośnie. Klienci już po prostu kupują je dlatego, że chcą takie mieć, a nie tylko dlatego, że na inne ich nie stać. CitiGo jest przykładem, że mały samochód może mieć świetne zawieszenie, niezgorszy silnik i nowoczesne rozwiązania dotyczące bezpieczeństwa i komfortu. Ale musi też kosztować. Na pocieszenie: to dobrze wydane pieniądze.

Proponujemy wersję z podstawowym (ale bardzo bogatym) pakietem wyposażenia, pięciorgiem drzwi i słabszym silnikiem. Jako alternatywę polecamy koreańskiego malucha Kia Picanto. Zresztą, naszym zdaniem, sporo ładniejszego. I tańszego. Ale ponieważ nie ma nic za darmo, jest też uboższy – zarówno, jeśli chodzi o przestrzeń, jak i wyposażenie (nawet mimo tego, że do porównania użyliśmy środkowego, a nie, jak w przypadku Skody, podstawowego pakietu wyposażenia). Ma jednak lepszą gwarancję. Ale znowu dla równowagi: więcej traci na wartości.

Co ciekawe, oba auta można wyposażyć w fabryczną instalację LPG. Jeśli ktoś jest fanem takiego rozwiązania, musi jednak przygotować dodatkowe 3560 zł (w przypadku Skody) lub 4500 zł (w przypadku Kii).

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcin Bołtryk

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Motoryzacja / Lider skromnego peletonu