LIDERZY POGRĄŻĄ MIĘSNĄ DRUGĄ LIGĘ

Witold Choiński
opublikowano: 1999-10-15 00:00

LIDERZY POGRĄŻĄ MIĘSNĄ DRUGĄ LIGĘ

W 2000 r. średnie firmy z branży zaczną szukać inwestorów strategicznych

Już w przyszłym roku średnie firmy z branży mięsnej zaczną szukać inwestorów strategicznych. Prawdopodobnie zechcą wejść pod skrzydła obecnych liderów rynku, za którymi stoi duży zagraniczny kapitał. Ci jednak nie chcą już powiększać swoich grup.

Ten rok jest lepszy dla średnich i małych firm mięsnych niż dla liderów branży, ale za kilka miesięcy sytuacja może się odwrócić. Najwięksi ruszą z realizacją planów strategicznych, co pozwoli im odzyskać utracone wpływy. Wielu średniakom zabraknie kapitału na konkurencję i być może będą musieli zrezygnować z samodzielności.

Nowi inwestorzy branżowi już się u nas raczej nie pojawią, gdyż musieliby zaangażować zbyt dużo kapitału, by przebić się na rynku. Dzielą już go między siebie cztery grupy: Animex (Smithfield Foods), Morliny (Campofrio), Farm Food (LRF) i Sokołów (prawdopodobnie LRF).

Zdaniem Przemysława Chabowskiego, prezesa Morlin, raczej mało prawdopodobne jest, żeby któryś z liderów branży zechciał przyłączać kolejne, średnie zakłady.

— Duzi zbyt wiele wydali na modernizację zakładów. Nie będą chcieli przejmować nowych firm, ponieważ i tak nie wykorzystują swoich mocy produkcyjnych — mówi Przemysław Chabowski.

Jego zdaniem, średnie firmy z branży będą musiały wprowadzić specjalizację produkcji i szukać miejsca na rynkach lokalnych.

Koniec łatwych zysków

Podobnego zdania jest Wojciech Wtulich, prezes Farm Foodu. Według niego, liderzy rynku najpierw muszą uporządkować produkcję w swoich firmach i doprowadzić do wzrostu jej rentowności.

— Podział rynku już nastąpił. Teraz trzeba myśleć, jak racjonalnie wykorzystać zainwestowany kapitał — twierdzi Wojciech Wtulich.

Zdaniem prezesa Farm Foodu, Polska nie jest już dla inwestorów krajem atrakcyjnym. Dotyczy to zwłaszcza obarczonej średnim i dużym ryzykiem branży mięsnej. Na rynku nastąpi teraz koncentracja ubojów. Przejmą je duże zakłady, spełniające normy Unii. W przetwórstwie nastąpi dekoncentracja.

Miejsce dla nowych

Innego zdania są jednak analitycy. Twierdzą, że inwestorzy już obecni na rynku będą jednak szukali nowych zakładów. Może z wyjątkiem Szwedów, którzy łącząc Farm Food z Sokołowem stworzą wystarczająco dużą grupę przetwórczą.

Zdaniem Radosława Świątkowskiego, analityka WBK AIB Asset Management, tylko kwestią czasu jest ponowne zainteresowanie się polskim rynkiem mięsnym zagranicznych, w tym także nowych, inwestorów branżowych.

— Wszystko zależy od tempa rozwoju branży. Inwestorzy poczekają, aż spadnie ryzyko inwestycyjne — ocenia Radosław Świątkowski.

Jego zdaniem, mniejsze firmy same zaczną się łączyć w grupy, będą kusić liderów bądź szukać nowych inwestorów branżowych.