Linux ci daje niższe koszty

Kamil Kosiński
opublikowano: 10-02-2010, 00:00

Bez produktów Microsoftu da się żyć i do tego sporo zaoszczędzić. Zwłaszcza w małych firmach.

Całkowite przejście na system spod znaku pingwina nie jest tak łatwe, jak by się wydawało

Bez produktów Microsoftu da się żyć i do tego sporo zaoszczędzić. Zwłaszcza w małych firmach.

Handlująca materiałami budowlanymi i wykonująca niektóre prace budowlane firma Ziaja z podrzeszowskiego Chmielnika na trzech wykorzystywanych w niej komputerach nigdy nie używała oprogramowania Microsoftu. Nawet systemu operacyjnego Windows. Od rozpoczęcia działalności w 2007 r. korzysta z Linuksa.

— Linux jest ogólnie dostępny za darmo. A nawet, jak chce się mieć wsparcie techniczne, to jest ono płatne symbolicznie — podkreśla Wojciech Ziaja, właściciel firmy.

Opłaty za wsparcie techniczne mogą pobierać zarówno firmy, które się na Linuksie znają, jak i te, które go "produkują". Bo choć systemem spod znaku pingwina jest rozwijany przez pasjonatów i dostępny bezpłatnie, to są firmy, które dodają do niego własne aplikacje i narzędzia konfiguracyjne, tworząc w ten sposób tzw. komercyjne dystrybucje, które są sprzedawane. Formalnie nie płaci się w takich przypadkach za sam system, ale właśnie za zestaw dodatkowego oprogramowania, podręczniki czy abonament pomocy technicznej.

Firma Ziaja korzystała początkowo z Linuksa Mandriva i przez rok opłacała wsparcie techniczne.

— Później nie było już potrzebne, bo na naszych komputerach nie robimy nie wiadomo jakich rzeczy. Początkowo uważałem je za przydatne, bo z Linuksem wcześniej się nie zetknąłem. Jak wygląda, pokazał mi kolega, gdy szukałem jakiegoś rozwiązania dla firmy — opowiada Wojciech Ziaja.

Sam system operacyjny to jednak za mało, by firmowe komputery były do czegokolwiek przydatne. Niezbędne jest jeszcze oprogramowanie typowo biznesowe. Ziaja korzysta z aplikacji do obsługi magazynu firmy Lefthand, która sprzedaje oprogramowanie dla małych firm zarówno w wersjach dla systemu Windows, jak i dla Linuksa. Do tego dochodzą linuksowe wersje bezpłatnych programów: do obsługi e-maili Mozilla Thunderbird, przeglądarki WWW Mozilla Firefox i pakietu biurowego OpenOffice.

Państwo woli Microsoft

Nie bez znaczenia dla odrzucenia produktów Microsoftu przez firmę z Chmielnika było też zlecenie obsługi księgowej biuru rachunkowemu. Samodzielne rozliczanie się z ZUS wymaga bowiem programu Płatnik, a ten działa wyłącznie w środowisku Windows. Podjęto, co prawda, próbę stworzenia jego linuskowej alternatywy o nazwie Janosik, ale inicjatywa ta obumarła.

Także aplikacja SODiR do rozliczeń z PFRON nie może obyć się przez Windows. Między innymi dlatego w sprzątającej biura i handlującej środkami czystości częstochowskiej spółce PeBol, mimo wykorzystywania od 2006 r. Linuksa Ubuntu i linuskowego programu księgowego firmy Lefthand, dwa z sześciu pecetów mają zainstalowany Windows.

— Jest niezbędny dla Płatnika i aplikacji do rozliczeń z PFRON. Przynajmniej jeden komputer musiał więc mieć ten system. Drugi ma go dlatego, że szef sobie zażyczył. Po prostu jest przyzwyczajony do Windowsa — wyjaśnia Marek Najwer, główny księgowy spółki PeBol.

Właśnie przyzwyczajenie użytkowników sprawiło, że w firmie elektrotechnicznej Fideltronik, mającej zakłady w Krakowie i Suchej Beskidzkiej, zwykli pracownicy mają na pecetach system Windows, podczas gdy system ERP produkowany przez Oracle już w 2004 r. zainstalowano w oparciu o Red Hat Linux.

— To system bardziej stabilny niż Windows. Stwarza też większe możliwości konfiguracji — uważa Krzysztof Woźny z działu IT Fideltronika.

Podobnego zdania jest Michał Wójcikiewicz, prezes spółki Mobitel Monitoring. Tam Windows przetrwał jedynie w księgowości. Dział IT, zarząd, a zwłaszcza pracownicy działu monitoringu pojazdów korzystają z pecetów z system SuSE Linux firmy Novell.

— Chodziło o to, by pracownicy nie wykorzystywali komputerów do innych celów niż praca. Linux daje większe od Windowsa możliwości konfiguracji uprawnień użytkowników. A do tego dla przeciętnego użytkownika nie jest tak znany jak Windows, co też zniechęca do ingerowania w ustawienia systemu — wyjaśnia Michał Wójcikiewicz.

Ale choć sam korzysta z linuksowego laptopa, widzi ograniczenia w upowszechnianiu się systemu spod znaku pingwina.

— Nie twierdzę, że Linux to system wyłącznie dla zaawansowanych użytkowników, ale ze względu na wieloletnie przyzwyczajenia większości ludzi może być trudno się w nim odnaleźć. Z punktu widzenia firm istotny jest też brak możliwości kupna markowych komputerów biurkowych i notebooków bez Windowsa, czyli taniej. Nie ma po prostu ekonomicznego uzasadnienia, by system, który i tak jest w cenie komputera, zastępować innym — uważa Michał Wójcikiewicz.

Taniej, dużo taniej

Jest za to ekonomiczne uzasadnienie dla wykorzystania Linuksa na serwerach. Właśnie dlatego na 30 serwerów, jakie ma Mobitel, tylko jeden korzysta z Windowsa. Było ich więcej, ale przygotowując się do obsługi informatycznej infrastruktury innych firm z grupy kapitałowej Kulczyk Holding (należy do niej Mobitel) i niezależnych podmiotów, w spółce uznano, że kupno oprogramowania firmy Novell będzie tańsze niż produktów Microsoftu. Nawet 2-, 3-krotnie, biorąc pod uwagę nie tylko zakup, ale i późniejsze utrzymanie oprogramowania.

— Microsoft nalicza opłaty za swoje produkty na wiele różnych sposobów: od liczby serwerów, procesorów czy użytkowników i jest pod tym względem bardzo elastyczny. Ale efekt jest taki, że lista wymaganych opłat licencyjnych jest niezmiernie długa, a opłaty w sumie wysokie. Tymczasem w Novellu za licencję na kompletne oprogramowanie backoffice mogę zapłacić raz i korzystać z niego bez ograniczeń czasowych, niezależnie od liczby maszyn, które system obsługują. Nie sprowadzałbym jednak różnic między produktami Microsoftu i Novella wyłącznie do kwestii cenowych. Produkty serwerowe Novella są uniwersalne i pozwalają zarządzać maszynami z Linuksem, Windows czy Mac OS. Podobne oprogramowanie Microsoftu współpracuje tylko z innym softwarem tego producenta — wyjaśnia Michał Wójcikiewicz.

Kamil Kosiński

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Kosiński

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu