To może być dochodowy biznes. We wrześniu 2013 r. na aukcji w Londynie Mercedes 300SL Gullwing z 1957 r. został sprzedany za 1,253 mln USD. Ubezpieczyciel Hagerty wyceniał go na 1,1 mln USD, a w 2007 r. jego wycena sięgała zaledwie 446 tys. USD. Podczas paryskiej aukcji zorganizowanej przez brytyjski dom aukcyjny Bohnams w lutym tego roku Ferrari 275GTB z 1968 r. znalazł nabywcę za rekordową kwotę 2,225 mln EUR, a rok temu w Pebble Beach w USA padło aż 13 rekordów cenowych. Sprzedano m.in. Porsche 904 Carrera GTS za 1,595 mln USD i Ferrari 288GTO za 1,512 mln USD. Dom aukcyjny RM Auctions, jeden z najbardziej rozpoznawalnych na rynku motoryzacji, podczas swojej pierwszej aukcji w Europie w 2007 r. sprzedał aż 98 proc. wystawionych pojazdów. Ich wartość przekroczyła wtedy 46 mln USD. W 2013 r. jego przychód z aukcji sięgnął aż 442 mln USD. Miesięcznik „The Guardian” już dwa lata temu informował, że najbardziej zyskowna, obok sztuki i wina, jest inwestycja w auta klasyczne. Dzisiaj widać, że chętnych do ich zakupu przybywa, a zwroty z inwestycji rosną.
![DOBRA INWESTYCJA: Ten Mercedes 300SL Gullwing na ubiegłorocznej aukcji w Londynie sprzedano za 1,253 mln USD. Ubezpieczyciel Hagerty wyceniał go na 1,1 mln USD, natomiast jego wycena w 2007 r. wynosiła zaledwie 446 tys. USD. To model z 1956 r. Oryginalnie był czarny. W 2005 r. podobny model na innej aukcji sprzedano za 275 tys. USD. [FOT. MICHAŁ WRÓBEL] DOBRA INWESTYCJA: Ten Mercedes 300SL Gullwing na ubiegłorocznej aukcji w Londynie sprzedano za 1,253 mln USD. Ubezpieczyciel Hagerty wyceniał go na 1,1 mln USD, natomiast jego wycena w 2007 r. wynosiła zaledwie 446 tys. USD. To model z 1956 r. Oryginalnie był czarny. W 2005 r. podobny model na innej aukcji sprzedano za 275 tys. USD. [FOT. MICHAŁ WRÓBEL]](http://images.pb.pl/filtered/b74f4cda-8c38-4ccf-8225-26e3501bb35a/83398846-48a2-52d2-9596-a3e4e577d998_w_830.jpg)
— Coraz częściej zainteresowani takimi zakupami są nie tylko pasjonaci, ale również osoby, które traktują auto jako inwestycję — mówi Michał Wróbel, pasjonat samochodów klasycznych i kolekcjonerskich, którego w kwietniu ze szwajcarskiego start-upu wyłowił Dominik Fajbusiewicz, członek zarządu Idea Banku, również zainteresowany klasykami.
Zarząd Idea Banku doszedł do wniosku, że choć w Polsce jest coraz więcej prywatnych kolekcjonerów, to nie ma profesjonalnych doradców, stałych ekspozycji ani nawet aukcji samochodów klasycznych. Pomocy trzeba szukać za granicą. W efekcie w połowie lipca należący do Idei Lion’s Bank wystartuje z doradztwem w budowaniu portfela samochodów klasycznych. Usługa Classic Car Portfolio Management będzie realizowana przez Lion’s House, pośrednika w nieruchomościach dla zamożnych. Za nową ofertę odpowiada właśnie Michał Wróbel.
— Pomożemy określić cel i horyzont inwestycyjny, dobierzemy modele zgodnie z oczekiwaniami klienta i podpowiemy, jakie są perspektywy zwrotu z inwestycji — mówi Michał Wróbel.
W sprawie zakupu konkretnego modelu klient zostanie skierowany do jednego z partnerów zewnętrznych, z którymi Lion’s Bank podpisał umowy. Dla klienta usługa jest bezpłatna, bank dostanie prowizję od partnera po sprzedaży auta. Osób zainteresowanych takimi usługami w Polsce może być około 1000. Pierwszych kilkunastu klientów banku już rozmawia o współpracy.
