Wartość tureckiej liry rośnie o 2,1 proc. do 13,4026 za dolara. Wcześniej w piątek spadała do 13,8909, najniższej wartości w historii.

To kolejna interwencja. W środę 1 grudnia bank centralny Turcji poinformował, że sprzedawał waluty w celu przeciwdziałania niekorzystnym zmianom cenowym. Była to jego pierwsza interwencja na rynku walutowym od 7 lat. Nie ujawnił jej dokładnej skali. Bloomberg dowiedział się wówczas nieoficjalnie, żę wartość interwencji wyniosła około 1 mld USD.
Analitycy podkreślali przy pierwszej interwencji, że oznacza iż władze Turcji zaczęły się mocniej obawiać dalszego słabnięcia liry i zdecydowały się poświęcić część malejących rezerw walutowych.
- To odzwierciedla jak poważna jest sytuacja – mówił wówczas Bloombergowi Piotr Matys, analityk InTouch Capital. – Prawdopodobnie okaże się jednak nieskuteczna. Turcja nie ma dostatecznych rezerw walutowych aby sprzedawać wystarczające ilości dolarów – dodawał.
Lira straciła ponad 30 proc. wartości wobec dolara od września kiedy pod presją prezydenta Turcji bank centralny dokonał kolejnej obniżki stóp procentowych pomimo rosnącej szybko inflacji.
W piątek podano, że inflacja sięgnęła w listopadzie 21,31 proc. w ujęciu rocznym i była najwyższa od trzech lat. Rynek oczekiwał 20,7 proc. W ujęciu miesięcznym wyniosła 3,51 proc. wobec oczekiwanych 3 proc.
Bank centralny poinformował w piątek na swojej stronie internetowej, że dokonał interwencji z powodu niekorzystnych zmian cenowych.