Szanowny Panie Przewodniczący, przepraszam, Panie Ministrze. Proszę wybaczyć to przejęzyczenie, ale to przyzwyczajenie, a ponadto objaw faktu, że po przeczytaniu wywiadu, w którym stwierdza Pan m.in., że nie ma Pan komfortu w Orlenie, to — jak Pan Czesio z „Kabareciku” Olgi Lipińskiej — już całkiem głupi jestem i nie wiem: czy Pan gra, czy Pan nie gra. A jeżeli Pan gra, to w co Pan gra? Bo ja rozumiem, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia, że tylko krowa nie zmienia poglądów itd., itp., ale również wydawało mi się, że dwa dodać dwa jest cztery. Zawsze, niezależnie od tego, czy dodaje pierwszoklasista, przewodniczący KPWiG, czy minister skarbu.
W pierwszych słowach mojego listu upraszam się więc łaski Wielce Szanownego Pana i proszę o wytłumaczenie znaczenia słów: prywatyzacja, ład korporacyjny, polityka kadrowa. Byłoby to wielce wskazane, chociażby mając na uwadze fakt, że we wspomnianym „mało komfortowym” wywiadzie był Pan łaskaw podać bardzo zaskakujące ich znaczenia, stojące w zasadniczej sprzeczności z tymi, jakie nadawał im Pan jeszcze bardzo niedawno jako przewodniczący KPWiG.
Więcej, by uzasadnić zmianę swoich poglądów, zapewnić sobie możliwość ich twórczego rozwijania, zamierza Pan — o czym przeczytaliśmy z uwagą, choć nie bez niepokoju — dokonać zmian w kodeksie spółek handlowych. Panie Ministrze, zanim Pan zacznie zmieniać konstytucję i, nie daj Boże, dekalog, może by się Pan kogoś poradził. Łączę stosowne wyrazy...