Hasło to stało się popularne w 2008 r., kiedy gwałtowny spadek cen akcji postawił pod ścianą osoby, które zaciągały kredyty, zabezpieczając je właśnie akcjami giełdowych spółek. Od tego czasu banki się nie patyczkują, kiedy przychodzi im sprzedawać akcje, stanowiące zabezpieczenie udzielonych kredytów.
Marek Stefański
były prezes i akcjonariusz Pol-Aquy
W 2008 r. musiał sprzedać prawie 7 proc. akcji budowlanej firmy, po tym jak w krótkim czasie ich wartość spadła o jedną trzecią. Akcje były zabezpieczeniem kredytu, zaciągniętego na ich… kupno.
Jan Kościuszko
główny akcjonariusz Polskiego Jadła
W 2010 r. Bank BGŻ sprzedał 7 proc. akcji Polskiego Jadła, należących do Jana Kościuszki, po tym jak notowania załamały się w wyniku straty zanotowanej w 2009 r. (6,8 mln zł).
Piotr Wiaderek
były akcjonariusz m.in. Relpolu i Ponaru
Bessa z 2008 r. zdmuchnęła z GPW jednego z jej bohaterów — gracza, który stał się wiodącym akcjonariuszem Ponaru i Relpolu.