Czytasz dzięki

Listonosze idą na noże

opublikowano: 05-11-2015, 22:00

Prywatny operator pocztowy zarzuca państwowemu konkurentowi dumping i zapowiada pozwy. Poczta kontratakuje.

Gdzie listonosze się spotykają, tam ostre słowa lecą. W czwartek InPost, największy prywatny operator pocztowy w kraju, zorganizował konferencję prasową, którą w całości poświęcił na krytykę państwowego konkurenta. Nie przeszkodzili mu nawet przedstawiciele Poczty Polskiej, którzy zjawili się tuż przed konferencją, by wręczyć „wezwanie do zaniechania czynów nieuczciwej konkurencji”.

Kierowana przez Jerzego Jóźkowiaka Poczta Polska (z lewej) i InPost, w którym karty rozdaje Rafał Brzoska, uczestniczą w organizowanych przez Urząd Komunikacji Elektronicznej rozmowach o wspólnym korzystaniu z infrastruktury pocztowej. Obie spółki więcej czasu poświęcają jednak na ostrą walkę w przetargach publicznych, która przenosi się do sądów.
Zobacz więcej

SZORSTKIE RELACJE:

Kierowana przez Jerzego Jóźkowiaka Poczta Polska (z lewej) i InPost, w którym karty rozdaje Rafał Brzoska, uczestniczą w organizowanych przez Urząd Komunikacji Elektronicznej rozmowach o wspólnym korzystaniu z infrastruktury pocztowej. Obie spółki więcej czasu poświęcają jednak na ostrą walkę w przetargach publicznych, która przenosi się do sądów. Marek Wiśniewski

— Poczta Polska próbuje zniszczyć prywatnych operatorów dumpingowymi cenami, oferowanymi w przetargach publicznych. To nie tylko nieuczciwa konkurencja, ale też działanie w dłuższej perspektywie szkodliwe dla całego rynku, konsumentów i samej Poczty Polskiej — mówi Rafał Brzoska, prezes Integera.pl, kontrolującego InPost. Przedstawiciele państwowego operatora ripostują, że „konferencja to kolejny pomysł pana Brzoski na dyskredytowanie Poczty Polskiej”.

— Wezwaliśmy InPost do zaniechania czynów nieuczciwej konkurencji, naruszających nasze dobra osobiste. Będziemy na bieżąco informować o dalszych krokach — mówi Zbigniew Baranowski, rzecznik Poczty Polskiej.

InPost wytoczył działa tydzień po tym, jak Poczta Polska złożyła znacznie tańszą ofertę w największym w tym roku na rynku przetargu na obsługę korespondencji sądów i prokuratur. Państwowy operator za świadczenie usług przez trzy lata chce 293,1 mln zł brutto, czyli aż o 38,4 proc. mniej niż InPost. W przetargu przed dwoma laty było odwrotnie — wtedy to PGP (później przejęta przez InPost) złożyła ofertę tańszą o 14,5 proc. od państwowego operatora.

— Poczta Polska w poprzednim przetargu oferowała około 4,2 zł za obsługę listu poleconego z potwierdzeniem odbioru i podkreślała, że taniej po prostu nie może. Teraz chce tylko 1,2 zł. Dokładnie wiem, jak można zoptymalizować koszty w działalności logistycznej — i ścięcie ich tak, by ta cena była racjonalna, jest po prostu niemożliwe. To gra obliczona na wyeliminowanie konkurencji, po czym będzie można narzucić rynkowi znacznie wyższe stawki — mówi Rafał Brzoska.

Dla InPostu kontrakt sądowy to obecnie największy filar biznesu— w ubiegłym roku przyniósł ponad 40 proc. przychodów — choć spółka zapewnia, że dzięki inwestycjom w obsługę sektora e-commerce „przeżyje bez sądów”. Pieniędzy może poszukać w skarbie państwa, od którego będzie domagać się odszkodowań.

— W najbliższych dniach złożymy pierwszy z serii pozwów o dumping, z żądaniem odszkodowania. Może w ten sposób pomożemy Poczcie działać legalnie — mówi Krystian Szostak, członek zarządu InPostu.

Tymczasem Poczta Polska podkreśla, że nawet w bardzo znacznej różnicy cen między przetargami nie ma nic dziwnego, bo wszystko zależy od specyfiki klienta i możliwości spółki. Przy okazji atakuje konkurenta. „W przypadku przetargu dla wymiaru sprawiedliwości Poczta złożyła atrakcyjną i rynkową ofertę, a cena była także efektem restrukturyzacji, jaka zaszła w ostatnich latach w spółce. InPost w ostatnim czasie próbował zastraszyć menedżerów Poczty, odpowiedzialnych za kluczowe kontrakty, przesyłając im ostrzeżenia przed składaniem konkurencyjnych ofert.

Jest to element kampanii, mającej na celu odwrócenie uwagi od kolejnych przegranych InPostu” — głosi stanowisko Poczty Polskiej. InPost natomiast podkreśla, że „ma dowody” i czeka na procesy w sprawach o dumping. — Liczymy też na to, że nowy rząd — i nowy zarząd Poczty Polskiej, który zastąpi obecny, pobierający olbrzymie w stosunku do zysków spółki wynagrodzenia — zaczną działać na rynku z poszanowaniem zasad — mówi Rafał Brzoska. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Zatoński

Polecane