Szanowny Panie Redaktorze,
z oczywistym zainteresowaniem przeczytałem Pański artykuł „Sprytni urzędnicy z wyspy” (10 lutego 2006 r.). (...) mam nadzieję, że zechcecie Państwo zamieścić wyjaśnienia i komentarz (...).
„Dalmor” w trakcie ponad 10-letniej działalności na Malcie nie zapłacił ani eurocenta podatku tamtejszemu fiskusowi. Także nasi rybacy, a „maltańskie” załogi w 100 proc. rekrutujemy spośród pracowników „Dalmoru”, nie płacą składki ubezpieczenia społecznego na Malcie, a ci, którzy uiszczają tę opłatę, wnoszą ją do ZUS. Podatki od zysków, jakie „Dalmor” czerpie z działalności na Malcie, są w całości płacone polskiemu fiskusowi. Dzieje się tak, albowiem przychód uzyskiwany z tej działalności w postaci raty czarterowej lub dywidendy zawsze wpływa do kasy „Dalmoru” i jest objęty obowiązującym w RP podatkiem. Fakt eksploatacji jednostek „Dalmoru” pod banderą maltańską wiąże się z koniecznością wykupu licencji połowowych w Departamencie Rybołówstwa Malty. (...) Zważmy jednak, iż wynikające z powyższego tytułu uszczuplenia dla budżetu naszego państwa w skali jednego roku to 3420 zł.
Statki „Dalmoru” SA, poczynając od 1996 r., były w oparciu o umowy czarterowe sukcesywnie przeflagowywane pod banderę maltańską. W przeciwieństwie do wielu jednostek floty handlowej tytuł własności statku nigdy nie był przenoszony na podmioty zagraniczne, a właściciel [Ministerstwo Skarbu Państwa] przez cały czas utrzymywało pełen nadzór nad pływającym majątkiem „Dalmoru”. (...)
Przyjęty przez Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi system rozdziału kwot połowowych, jakie przypadły RP po akcesji do Unii Europejskiej [prócz kosztów związanych z zatrudnieniem] także nie zachęca nas do powrotu pod polską banderę. W Polsce tak jak i w Unii za podstawę rozdziału kwot przyjęto tzw. bazę historyczną, tj. zaangażowanie danego podmiotu na konkretnym łowisku w kilku wybranych przez ministerstwo latach. Pomimo tego, iż „Dalmor” prowadzi działalność połowową od 60 lat, a firmy prywatne zaledwie od lat kilku, Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi dla określenia bazy historycznej wybrało taki okres, który pozwolił 95 proc. dostępnych kwot połowowych przyznać prywatnym armatorom, a na „Dalmor” przypadł udział w pozostałych 5 proc. Pomimo naszego corocznego protestu w tej sprawie kwoty połowowe nadal dzielone są według zasady, która zdecydowanie preferuje podmioty prywatne. (...) „Dalmor” SA otrzymał prawo ubiegania się o odłów 277 ton kalmara (zatrudnienie na 7 dni dla jednego trawlera). W przypadku pozostałych gatunków sprawa wygląda jeszcze gorzej.
(...) nasze statki pływają pod banderą maltańską, [ale] nie ma to bezpośrednio wpływu na możliwości rozwojowe, tj. zwiększenie liczebności floty innych przedsiębiorstw połowowych. Potencjał połowowy związany z wielkością naszych trawlerów przetwórni, niezależnie od tego, któremu z państw zostanie przypisany przez Komisję Europejską, daje prawo do eksploatacji tych jednostek, które ten potencjał wygenerowały. Oznacza to, że jedyna możliwość rozwoju polskiej floty rybackiej to podwyższenie przez KE przyznanego w chwili akcesji poziomu potencjału połowowego. Sytuacja wyglądałaby diametralnie inaczej, gdyby nasi negocjatorzy uzgodnili z KE tzw. poziom referencyjny dla polskiej floty połowowej w wysokości stwarzającej możliwości jej rozwoju. (...) faktycznie zapomniano uwzględnić zarówno jednostki „Dalmoru”, jak i trawlery należące do szczecińskiego „Gryfa”, nie przeprowadzono należytej konsultacji z państwowymi, jak i prywatnymi podmiotami zainteresowanymi rozwojem połowów dalekomorskich, negocjatorzy „odpuścili” temat „poziomu referencyjnego”, albowiem walka o warunki dla rozwoju połowów dalekomorskich stała w jawnej sprzeczności z przyjętą przez ówczesny rząd tzw. polityką morską państwa (...). [Oto] dwa dokumenty opracowane przez ministerstwo Infrastruktury, a mianowicie „Raport o stanie gospodarki morskiej — synteza wraz z elementami strategii rozwoju gospodarki morskiej” z listopada 2002 r. oraz „Strategia rozwoju polskiej gospodarki morskiej do roku 2015” z września 2005 r. (...) jasno [z nich] wynika, że ówczesna władza preferowała rozwiązanie problemu rybołówstwa dalekomorskiego poprzez likwidację branży. Potwierdzają tę tezę poczynania naszej administracji w sprawie umowy polsko-rosyjskiej po wyrzuceniu polskiej floty przez rząd Federacji Rosyjskiej z Morza Ochockiego w 2002 r. (...)
(...) „Dalmor” — w przeciwieństwie do świnoujskiej „Odry” i szczecińskiego „Gryfa” — nie realizował w latach 2002-05 wytycznych rządu RP. (...) przetrwał i wykazując brak subordynacji dopominał się o stworzenie warunków do kontynuowania połowów w następnych latach. (...) przypisanie potencjału połowowego naszych statków Malcie, to nie przykład wyjątkowego sprytu urzędników z Valletty, a konsekwencja błędów i pasywności naszych negocjatorów. W pełni podzielam także pogląd pana redaktora, iż nie wszystko jeszcze stracone. Unijne regulacje dopuszczają korektę poziomów referencyjnych poszczególnych państw do końca 2007 r. — i z pewnością powinniśmy z tej szansy skorzystać. Podstawą jednak dla tych działań jest jak najszybsze sformułowanie strategii rozwoju polskiej gospodarki morskiej. (...)
Krzysztof Rychlicki
prezes PPPiH „Dalmor” SA
