„Kiepskie Mazowsze, (nieu)Dolny Śląsk”
W artykule „Kiepskie Mazowsze, (nieu)Dolny Śląsk” z 9 listopada br. redaktor Mira Wszelaka interpretuje sposoby wydawania pieniędzy unijnych przez samorządy. Naszym zdaniem, autorka, ograniczając się do prezentacji wydanych kwot, w sposób niepełny uwzględnia złożoność zjawiska oraz specyfikę regionów. Województwo Śląskie jest właśnie takim przykładem.
Pokazane na mapie wartości określają procentowo poziom wydatkowanych środków. Jest to ujęcie nieobiektywne, gdyż pełny obraz ukazują wydatkowane kwoty i ogólna kwota z funduszy strukturalnych, jaką mają do wykorzystania regiony. W województwie śląskim w ramach „Zintegrowanego programu operacyjnego rozwoju regionalnego na lata 2004-06” przypada blisko 280 mln EUR. Do dziś z puli tej na konta beneficjentów trafiło 270 mln zł w ramach Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego oraz 20 mln zł z Europejskiego Funduszu Społecznego. (...)
Śląski Urząd Marszałkowski w ramach dotacji na inwestycje pochodzących z Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego już z końcem 2005 r. rozdysponował prawie 100 proc. środków. Obecnie, gdy tylko pojawiają się oszczędności poprzetargowe ze zrealizowanych inwestycji, wybierane są kolejne projekty. (...)
Tak duża alokacja w województwie śląskim stwarza możliwość realizacji dużych inwestycji. Trwa realizacja kilkunastu takich projektów, dla których główną barierę stanowiły zapisy prawa zamówień publicznych. Opóźnienia na tym etapie przekładają się wprost na opóźnienia w procedurach płatności.
Daniel Tresenberg
rzecznik prasowy Urzędu Marszałkowskiego Województwa Śląskiego
„Czwarty gracz nadciąga”
Uważam, że TVP ma wielką szansę powtórzyć sukces bezpłatnej, naziemnej platformy cyfrowej DVBT z Wielkiej Brytanii o nazwie Free-view. To fundacja, która promuje bezpłatną platformę telewizyjną i radiową i która ma już około 10 mln abonentów. Wdrożenie telewizji cyfrowej w Polsce jest obowiązkowe, ale nie musi się odbywać drogą naziemną — może to być transmisja satelitarna. Jest ona tańsza, bo nie wymaga budowy sieci nadajników cyfrowych, które miałyby pokryć cały kraj. A odbiorniki satelitarne tej platformy mogłyby dotrzeć wszędzie, przede wszystkim do tych, którzy mają dzisiaj tylko zwykłą naziemną telewizję — a to 50 proc. populacji, czyli ponad 6 mln gospodarstw domowych. Wystarczy ogłosić, że każdy, kto zapłaci abonament, dostanie za darmo dostęp do 10 programów TVP oraz innych 15 polskojęzycznych oraz 500 obcych i platforma odniesie sukces. A wówczas wszystkie dotychczasowe trzy platformy muszą się połączyć, ponieważ w 50 proc. żyją z emisji bezpłatnych kanałów, w tym TVP.
Jacek Silski
prezes zarządu Stowarzyszenia Firm Branży Satelitarnej