Listy refundacyjne uderzą w hurtownie

Beata Chomątowska
opublikowano: 2006-06-30 00:00

Nowa lista leków refundowanych zaszkodzi branży farmaceutycznej. Jak bardzo?

Do tej pory polski rynek farmaceutyków piął się. Według danych firmy IMS Health, w ciągu pierwszych pięciu miesięcy 2006 r. wzrósł o 4,7 proc. Teraz dynamika może trochę przyhamować za sprawą nowych list refundacyjnych, które wchodzą w życie od jutra. Obniżają one ceny 1,2 tys. importowanych preparatów.

Chwilowe tąpnięcie

— Według naszych szacunków, opartych na zużyciu ilościowym leków w ciągu ostatnich dwunastu miesięcy, zmiany na listach spowodują w najbliższym czasie spadek dynamiki rynku aptecznego w części dotyczącej produktów refundowanych o blisko 5 proc. Wpływ zmian będzie się stopniowo zmniejszał w trakcie dostosowania się popytu rynkowego do nowych produktów — mówi Piotr Sucharski, wiceprezes Torfarmu.

Propozycje list były znane już w maju. Apteki wiedziały, które leki stanieją, i wstrzymywały się z zakupami w obawie przed stratą. Zdaniem Piotra Sucharskiego, może się to odbić już na czerwcowych wynikach spółek dystrybucyjnych.

— Prawdopodobnie będą niższe niż rok temu — mówi wiceprezes Torfarmu.

W uwagach do projektu nowych list refundacyjnych Związek Pracodawców Hurtowni Farmaceutycznych napisał, że straty, jakie poniosą z ich powodu hurtownie, obniżą i tak już niską ich rentowność. Proponował, by mogły uzyskiwać rekompensaty oparte na raportowanych zapasach magazynowych w dniu wprowadzenia nowych cen. Resort zdrowia nie uwzględnił jednak tego postulatu.

Czekając na wrzesień

Niezadowolenia nie kryją też producenci leków.

— Koncerny produkujące leki innowacyjne mogą zostać zmuszone do wycofania części preparatów ze sprzedaży. Choć Polska jest ważnym rynkiem, zadecyduje prosty rachunek ekonomiczny — mówi Zdzisław Sabiłło, dyrektor zarządzający Janssen Cilag Polska.

Według Stowarzyszenia Innowacyjnych Firm Farmaceutycznych, obniżka dla producentów-importerów wyniesie 17, nie 13 proc., bo minister zdrowia negocjuje z nimi cenę netto, listy zaś zawierają odniesienie do cen detalicznych brutto.

Zastrzeżenia ma też Polpharma, największy krajowy producent leków generycznych.

— Od paru lat ministerstwo nie podwyższa cen kilkunastu naszych nierentownych preparatów. Musimy się zastanowić, czy nadal je produkować. Wiemy, że miałoby to negatywne skutki dla pacjentów, dlatego nie chcemy podejmować pochopnych decyzji. Analizujemy teraz sytuację, szacując, jak nowe listy refundacyjne wpłyną na nasz rachunek ekonomiczny — mówi Krzysztof Jakubiak z Polpharmy.

Krzysztof Radojewski, analityk rynku farmaceutycznego z Domu Inwestycyjnego BRE Banku, uważa, że nie ma powodów do paniki.

— W krótkim okresie zmniejszy się wolumen zamówień i zrealizowana marża, ale tylko jednorazowo, w trzecim kwartale. W dłuższej perspektywie jednak obniżka cen nie przełoży się negatywnie na wyniki giełdowych dystrybutorów farmaceutyków — mówi analityk.