Listy zastawne to wielka szansa

opublikowano: 18-06-2015, 00:00

Ministerstwo Finansów zapowiada szybką ścieżkę legislacyjną. Jeśli się uda, korzyści trudno będzie przecenić

— Cieszę się bardzo, że w ubiegły wtorek rada ministrów przyjęła projekt ustawy o listach zastawnych i bankach hipotecznych. I gdzie mam złożyć taką obietnicę, jak nie tu, że parlament w tej kadencji tę ustawę przyjmie — powiedziała Izabela Leszczyna, sekretarz stanu w Ministerstwie Finansów, na początku debaty „Polska bezpieczna i silna finansowo”, która w poniedziałek 15 czerwca 2015 r. odbyła się na Giełdzie Papierów Wartościowych.

Choć Sejm jest już na wylocie, ustawa o listach zastawnych, na której zyskają i polskie banki, i kredytobiorcy, i zagraniczni inwestorzy, będzie uchwalona przed końcem kadencji — obiecała Izabela Leszczyna, wiceminister finansów, uczestnikom debaty „PB”.
Zobacz więcej

Choć Sejm jest już na wylocie, ustawa o listach zastawnych, na której zyskają i polskie banki, i kredytobiorcy, i zagraniczni inwestorzy, będzie uchwalona przed końcem kadencji — obiecała Izabela Leszczyna, wiceminister finansów, uczestnikom debaty „PB”. Marek Wiśniewski

— Zostało raptem pięć posiedzeń Sejmu. Tutaj wszyscy są za, ale tego czasu pozostało niedużo — zwróciła uwagę Iwona Sroka, prezes Krajowego Depozytu Papierów Wartościowych. Listy zastawne to rodzaj obligacji długoterminowych służących pozyskiwaniu pieniędzy, z których potem udzielane są kredyty hipoteczne.

Od strony formalnej funkcjonują w polskim porządku prawnym od 1997 r. Ale jak przyznawali uczestnicy debaty zorganizowanej przez „Puls Biznesu” pod hasłem „Polska bezpieczna i silna finansowo”, mają marginalne znaczenie. Banki finansują długoletnie kredyty z lokat o krótkich terminach zapadalności. — Z pewnością w długiej perspektywie nie jest to sytuacja dobra i nie sprzyja stabilności funkcjonowania banków — przyznała Izabela Leszczyna.

Jest problem, jest i szansa

Andrzej Reich, dyrektor w Urzędzie Komisji Nadzoru Finansowego, przypomniał ostatni kryzys finansowy i będącą jego następstwem trzecią umowę bazylejską.

— Ona przyniosła normy płynności długoterminowej, której — pomimo że sytuacja płynnościowa polskich banków jest generalnie zupełnie niezła — nasze banki nie spełniały. W związku z tym konieczne było i jest zbudowanie odpowiedniego zestawu instrumentów długoterminowych, a listy zastawne do tego się doskonale nadają — mówił Andrzej Reich.

Zdaniem Wojciecha Kowalczyka, sekretarza stanu w Ministerstwie Skarbu Państwa, korzyści z faktycznego odblokowania emisji listów zastawnych są nie do przecenienia. Sektor bankowy dostanie narzędzie do rozwiązania problemu ryzyka płynnościowego, a giełda instrument o wysokim ratingu, który zwiększy obroty na rynku długu. Skorzystać mogą również kredytobiorcy.

— Zmiany w ustawie o listach zastawnych to również korzyści dla osób, które zaciągają kredyty hipoteczne. Może w końcu będą mogły być beneficjentami niskich stóp procentowych i pojawią się kredyty hipoteczne o stałej stopie procentowej — mówił Wojciech Kowalczyk.

Temat rozwijał Zbigniew Jagiełło, prezes PKO Banku Polskiego. Przypomniał, że mamy w Polsce 360 mld zł kredytów hipotecznych, z czego 200 mld zł to kredyty złotowe, z oprocentowaniem niemal w 100 proc. opartym na stawkach WIBOR. Ryzyko polega na tym, że główna stopa procentowa i WIBOR mogą się zmienić, a obecne poziomy w okolicach 1,5 proc. to historyczne minimum. Z punktu widzenia kredytobiorcy ważna jest zaś pewna stabilizacja comiesięcznych obciążeń.

— Ustawa daje taką możliwość. Jasne, że to nie będzie stabilizacja na 20-30 lat, bo listy zastawne emitowane są na 5-7 lat. W tym okresie możemy stabilizować ratę kredytową z punktu widzenia kredytobiorcy — tłumaczył Zbigniew Jagiełło.

c3b39424-8c30-11e9-bc42-526af7764f64
Opowieści z arkusza zleceń
Newsletter autorski Kamila Kosińskiego
ZAPISZ MNIE
Opowieści z arkusza zleceń
autor: Kamil Kosiński
Wysyłany raz w miesiącu
Kamil Kosiński
Newsletter z autorskim podsumowaniem najciekawszych informacji z warszawskiej giełdy.
ZAPISZ MNIE

Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa.

Kliknij w link w wiadomości, aby potwierdzić subskrypcję newslettera.
Jeżeli nie otrzymasz wiadomości w ciągu kilku minut, prosimy o sprawdzenie folderu SPAM.

Jego zdaniem, ważne jest też to, że zachodnioeuropejski rynek listów zastawnych wygasa ze względów demograficznych. Inwestorzy specjalizujący się w takich instrumentach nie mają więc co zrobić z pieniędzmi. W sprzyjających okolicznościach mogłyby one posłużyć rozwojowi Polski. — Jak ściągamy kapitał z zewnątrz, to uwalniamy polskie depozyty, które mogą wówczas finansować inne potrzeby kredytowe — mam na myśli głównie kredytowanie małych i średnich przedsiębiorstw oraz korporacji — stwierdził Zbigniew Jagiełło. Trzeba się jednak spieszyć, by nie przespać szansy.

— Demografia to jedno, ale jest jeszcze coś. Na Zachodzie banki były bardzo silnie zlewarowane i tam mamy do czynienia z delewarowaniem, skutkiem czego zmniejsza się działalność kredytowa. W związku z tym ci, którzy są zainteresowani listami zastawnymi, którymjuż papiery zapadły i chcieli znów zainwestować, mają problem na swoim rynku.

Polski rynek uważany jest za bezpieczny, a więc to jest ten moment, kiedy powinniśmy mieć bogatą ofertę, bo inaczej wyprą nas listy zastawne, np. z Australii, która zaczęła być na tym rynku bardzo aktywna. Nie ma podaży listów zastawnych z innych krajów, to australijskie się świetnie sprzedają — zauważa Andrzej Reich.

Pewne jak skarbowe

Paweł Tamborski, prezes GPW, zwrócił uwagę, że ściągnięcie zagranicznego kapitału przez listy zastawne może wymagać emisji ich w euro. — Dla nas będzie to absolutnie standardowy instrument z punktu widzenia rejestracji. Jeżeli miałoby być zapotrzebowanie na handlowanie w euro, to także będziemy starali się takie rozwiązanie przedstawić — uspokajała Iwona Sroka. Grzegorz Chłopek, prezes ING PTE, zaakcentował jednak, że polscy inwestorzy finansowi również mogą być zainteresowani listami zastawnymi.

— Listy zastawne są ciekawym instrumentem, alternatywną dla obligacji skarbowych. Dla OFE mogłyby pełnić podstawową rolę, zwłaszcza że są tworzone na bardzo dobrym prawie niemieckim. My zresztą jako OFE kupowaliśmy większość tych papierów. Problemem, który jest i który trzeba rozwiązać, jest to, że do tej pory emitentami mogą być wyłącznie banki hipoteczne. A kredyty hipoteczne udzielane są przez banki komercyjne. Nic więc dziwnego, że rynek się nie rozwija — mówił Grzegorz Chłopek.

Wojciech Kowalczyk rozwiał obawy o kanibalizację obligacji skarbowych przez listy zastawne. — Czy to będzie konkurencja dla obligacji skarbowych? Myślę, że absolutnie nie. Tego rodzaju produkty poprzez zwiększenie płynności na GPW będą nam wszystkim służyć. Wzmocnią rolę Warszawy jako centrum finansowego regionu — mówił Wojciech Kowalczyk.

Zapraszamy do obejrzenia całej debaty na wideo.pb.pl

Organizator: Partner strategiczny: Partner: Patronat honorowy:

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Kosiński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy