Litwa, Łotwa i Estonia czołgają się po dnie

RAV
opublikowano: 2009-07-29 00:00

Litewska gospodarka skurczyła się o 22,4 proc. Polscy przedsiębiorcy nie tracą jednak wigoru.

Litewska gospodarka skurczyła się o 22,4 proc. Polscy przedsiębiorcy nie tracą jednak wigoru.

Dane płynące od naszego wschodniego sąsiada są porażające. Jak wynika ze wstępnych wyliczeń litewskiego urzędu statystycznego — tamtejsza gospodarka skurczyła się w II kwartale aż o 22,4 proc. Tak źle nie było od niemal 20 lat — grzmią ekonomiści, którzy spodziewali się 17,7-procentowego tąpnięcia. W tym samym okresie 2008 r. PKB wzrosło o 5,2 proc.

— Miejmy nadzieję, że dobrnęliśmy do dna — mówi Violeta Klyviene, ekonomistka Danske Banku.

Litwa to jednak nie jedyny kraj w tym regionie, który został mocno poturbowany przez globalny kryzys. Podobny dramat przeżywają Łotwa i Estonia, które w latach 2004-06 rozwijały się najszybciej w całej Unii Europejskiej. Teraz płacą za przekroczenie prędkości. W I kwartale ich gospodarki skurczyły się odpowiednio o 8,5 i 15,6 proc. (dane za II kwartał zostaną opublikowane na początku sierpnia).

Nasze obroty handlowe z trzema krajami bałtyckimi lecą na łeb na szyję (patrz wykres). Większość polskich przedsiębiorców obecnych na tamtejszych rynkach nie traci jednak wigoru.

— Firmy, choć nie są zachwycone sytuacją, to zachowują optymizm. Ich zdaniem, dzięki zagranicznym pożyczkom udzielonym rządom sytuacja zacznie się wkrótce stabilizować — mówi Stanisław Pohoryło z Krajowej Izby Gospodarczej.

Potwierdza to Lech Gabrielczak, dyrektor ds. eksportu Grupy Atlas.

— W ciągu ostatnich kilku miesięcy na Łotwie zbankrutowało wiele podmiotów, w tym także niektórzy z naszych partnerów handlowych. Dlatego musimy budować własne struktury sprzedażowe. Oczywiście, obecnie wymaga to nakładów, ale jest inwestycją na przyszłość. W planach mamy podobne działania na Ukrainie — zapowiada.

Dobre nastroje nie opuszczają też PKN Orlen, właściciela litewskiej rafinerii.

— Tak jak wszędzie również w Możejkach obserwujemy silną presję na marże i dyferencjał. Jednak znaczna część tamtejszej produkcji jest eksportowana, więc sytuacja gospodarcza wprost nas nie dotyka — zapewnia Jacek Krawiec, prezes PKN Orlen.

Gorzej prezentuje się kondycja branży hotelarskiej.

— Zarządzamy hotelem Novotel w Wilnie. To branża bardzo podatna na oddziaływanie czynników makroekonomicznych. W ostatnim roku spadki przychodów wahają się między 10 a 50 proc. miesiąc do miesiąca. Liczba klientów jest odczuwalnie niższa. Spadek wynosi około 15 proc. — skarży się Ireneusz Węgłowski, wiceprezes Orbisu.