Litwini walczą o polskie lotniska

Baltic Ground Services marzy o wejściu do kolejnych portów — twierdzi, że liniom to się opłaci. Pomóc może… paliwowa fuzja

Nie ma bardziej międzynarodowego biznesu niż lotnictwo. Tymczasem na polskim rynku usług lotniskowych prym wiodą krajowe spółki. Np. na Lotnisku Chopina 50 proc. paliwa dostarcza Orlen Aviation (obsługuje m.in. Lot), a 41,5 proc. — Lotos Air BP (41,5 proc.). Reszta tortu należy do Baltic Ground Services (BGS), litewskiej spółki należącej do notowanej na warszawskiej giełdzie Avia Solutions Group.

TYCH KLIENTÓW NIE OBSŁUGUJEMY:
Zobacz więcej

TYCH KLIENTÓW NIE OBSŁUGUJEMY:

Na obsługę Lotu się nie porywamy, trzeba mierzyć siły na zamiary. Ale jesteśmy w stanie obsłużyć wszystkie pozostałe linie. Nie staramy się o kontrakty z liniami czarterowymi, które pracują sezonowo. Nie możemy zwalniać pracowników, więc musielibyśmy proponować zbyt wysokie ceny — mówi Tomasz Tabakiernik, dyrektor operacyjny BGS Polska. Fot. Tomasz Pikuła

Ciężkie życie

Linie lotnicze ogłaszają przetargi co roku, więc sytuacja zmienia się nieustannie. BGS, choć rocznie startuje w 30-40, nie może wrócić do poziomu sprzed kilku lat, kiedy miała 20 proc. udziałów rynkowych. W ubiegłym roku przychody polskiej spółki Litwinów, która kupuje paliwo od PKN Orlen i obsługuje linie lotnicze także w Krakowie i Katowicach, spadły z 235 do 193,7 mln zł, a zamiast minimalnego zysku firma zanotowała 690 tys. zł straty.

— Wolelibyśmy, by ten wynik był lepszy, ale też nie powoduje on u nas bólu głowy. Jeden, kilku klientów mniej lub więcej sprawia, że końcowy wynik bardzo się zmienia. Na poziome grupy jesteśmy na plusie — komentuje te wyniki Tomasz Tabakiernik.

Twierdzi, że koszty administracyjne BGS na pewno są niższe niż konkurencji, bo firma zatrudnia w administracji zaledwie 11 osób. Poza Polską grupa BGS działa w Wilnie, Kownie, Połądze, Odessie, Lwowie, Kijowie [na obu lotniskach — red.], Rydze, Tallinie, Ostrawie i Moskwie.

— Obsługujemy np. Lot w Połądze, Kijowie i Odessie. Wejście na polskie lotniska jest jednak bardzo trudne, bo niektóre nie są otwarte na kolejnego agenta. Chcielibyśmy pojawić się w Poznaniu, Gdańsku i Wrocławiu. Jak tylko któryś z klientów będzie chciał latać z tych lokalizacji, będziemy naciskać na lotniska, by rozpoczęły z nami współpracę — mówi Tomasz Tabakiernik, dyrektor operacyjny BGS Polska.

Zachęta i szansa

Każde lotnisko, które obsługuje ponad 2 mln pasażerów, musi mieć co najmniej dwóch operatorów usług, w tym jednego niezależnego od portu lub największej linii lotniczej. Według danych Urzędu Lotnictwa Cywilnego za ubiegły rok, takie wymogi dotyczą portów w Warszawie, Krakowie, Gdańsku, Katowicach, Wrocławiu i Modlinie.

Warto wpuścić konkurencję.

— Na Lotnisku Chopina, zanim zaczęliśmy działać, transport kosztował około 18 USD, a tankowanie — 104 USD. Obecnie te koszty spadły do, odpowiednio, 10 USD i 59 USD. Dało to 45 USD oszczędności na każdej tonie paliwa. To efekt konkurencji — mówi przedstawiciel BGS w Polsce. Litwinom może pomóc planowana fuzja Orlenu z Lotosem.

— Spółki zależne koncernów byłyby — według prawa konkurencji — traktowane jako jeden podmiot gospodarczy — uważa radca prawny z dużej kancelarii. Wówczas BGS byłby naturalnym drugim usługodawcą.

Jeszcze gorzej

Dostarczanie paliwa przynosi BGS Polska ponad 90 proc. przychodów. Firma świadczy też usługi handlingowe (obsługi naziemnej) w Warszawie — konkuruje z LSAS, spółką skarbu państwa, która ma 70 proc. rynku, oraz Welcome, firmą należącą do państwowego PPL, która ma 24 proc.

— Handling to jeszcze trudniejszy biznes. Koszty wejścia są wyższe, bo trzeba zainwestować w taśmociągi, wózki, ciągarki, pojazdy do wody, schody czy autobusy. Takie usługi wymagają też zatrudnienia większej liczby pracowników: mamy 60 w Warszawie, podczas gdy w spółce paliwowej pracuje sześć osób — mówi Tomasz Tabakiernik.

Według Grzegorza Bykowskiego, wiceprezesa Poznań Airport, jedyną barierą wejścia do nowego portu jest cena usługi.

— W Poznaniu nie ma konkurencji, ale to nie jest nasza wina, to rynek zweryfikował firmy. W przeszłości handlingiem zajmowały się Impel i Welcome, dziś została tylko firma Welcome. Paliwa dostarcza Orlen Aviation. Firma BGS dwukrotnie przymierzała się do wejścia do Poznania, ale bez rezultatu. Nie sądzę, by była wyjątkowo poszkodowana — mówi Grzegorz Bykowski.

Przypomina, że w Europie działa kilka globalnych spółek, a żadna nie weszła do Polski, choć kilka lat temu się nad tym zastanawiały.

— Żeby wejść na dane lotnisko, trzeba mieć klienta — linię lotniczą, z którą podpisze się kontrakt na obsługę handlingową lub dostawy paliwa. To linie wybierają dostawców, a nie porty lotnicze. Dlatego to polityka cenowa jest decydująca — podsumowuje wiceprezes poznańskiego lotniska.

Szerokie plany

BGS Poland odpowiadał w pierwszym półroczu za 24 proc. wynoszących 53 mln EUR przychodów grupy z usług paliwowych i 12 proc. z usług handlingowych.

Grupa oferuje także usługi logistyczne: np. na Litwie dostarcza paliwo na wszystkie stacje Neste. Tę działalność zaczęła prowadzić, gdy weszła do Polski i nie mogła kupić paliwa na miejscu. Ostatnio spółka logistyczna została otwarta w Niemczech, BGS będzie dostarczać paliwo lotnicze firmie World Fuel Services. Firma wejdzie też w usługi logistyki kolejowej na Ukrainie, gdzie przejęła lokalną spółkę. Jest także w trakcie przetargów w Indiach, gdzie liczy na obsługę przewoźników na pięciu lotniskach, oraz w Gruzji, Indonezji i Maastricht. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Małgorzata Grzegorczyk

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Wyniki spółek / Litwini walczą o polskie lotniska