Jak donosi Bloomberg, biorąc pod uwagę nadal bardzo niskie ceny ropy i rozwój czeskiej gospodarki decydenci z Pragi mogą porzucić swoje zobowiązanie do obrony korony przed wzmocnieniem się względem europejskiej waluty poniżej 27 CZK około roku od teraz. Taką deklarację złożył Lizal w wywiadzie opublikowanym przez dziennik Hospodarskie Noviny.

Wtedy ujemne stopy mogą okazać się użyteczne – stwierdził przedstawiciel Banku Czech. Dodał, że władze monetarne mogą wykorzystać to narzędzie gdy zdecyduje się zatrzymać osłabienie korony, a jednocześnie zdają sobie sprawę, że istnieje ryzyko gwałtownego wzrostu jej wartości.
Obecnie benchmarkowa stopa procentowa kształtuje się na poziomie 0,05 proc., zaś czescy bankierzy centralni debatują czy podążyć śladem swoich odpowiedników w niektórych krajach, które zdecydowały się na wdrożenie ujemnych stóp w celu pobudzenia inflacji i obrony „korków” walutowych.
Mniej entuzjastycznie o ujemnych stopach wypowiadają się ustępujący prezes banku centralnego Miroslav Singer i jego zastępca Mojmir Hampl. Przestrzegają przed ryzykiem dla krajowych pożyczkodawców oceniając obecną „sztywność” kursów za znacznie lepsze narzędzie.
Za ewentualnym wprowadzeniem ujemnych stóp opowiada się z kolei Jiri Rusnok, uważany za głównego kandydata do objęcia schedy po Singerze.