Lockheed Martin, największy dostawca Pentagonu, zapłaci 38 mln USD (152 mln zł) kary. Spółka podnosiła ceny w kontraktach z Air Force.
Ciemne chmury zebrały się nad Lockheedem Martinem, m.in. dostawcą samolotów dla polskiej armii. Amerykańska spółka musi zapłacić 37,8 mln USD (152 mln zł) grzywny za stosowanie zawyżonych cen na urządzenia nawigacyjne, wykonywane na zlecenie Air Force przy kolejnych kontraktach. Lockheed Martin zaprzeczył, jakoby celowo działał na szkodę spółki i nie poczuwa się do winy. Jednak zdecydował, że zapłaci karę.
— Powodem, dla którego zgodziliśmy się na takie załatwienie sprawy, jest ryzyko zaistnienia kolejnych sporów w tej sprawie. Chcemy skupić się na pracy, którą wykonujemy obecnie na rzecz Air Force i innych rządowych klientów — mówi Meghan Mariman, rzecznik prasowy koncernu.
Sprawa została wyciągnięta na jaw w 1995 r. przez Alberta Campbella, byłego pracownika Lockheeda Martina, i została zawarta w tzw. klauzuli aktu nieuzasadnionego roszczenia. Sąd zarzucił Lockheedowi , że z premedytacją podnosił ceny przy czterech kontraktach na dostarczenie urządzeń nawigacyjnych dla samolotów myśliwskich. Przedstawiciele amerykańskiego rządu, którzy przejęli kontrolę nad sprawą, zażądali dostarczenia dokładnych kosztorysów wszystkich umów. Przy okazji odkryli także, że spółka „omyłkowo pobrała wyższą opłatę” przy realizacji piątego kontraktu dla Air Force. Skarga amerykańskiego rządu dotyczy także faktu, że zarządLockheeda obejmował również stosowanie zawyżonych cen przy realizacji kontraktów dla zagranicznych nabywców. To pozwoliłoby spółce na pozyskanie środków na zobowiązania offsetowe przy innych kontraktach dla Air Force.
Wydaje się jednak, że na całej sprawie najwięcej zarobi sam Albert Campbell, który zgodnie z amerykańskim prawodawstwem dostanie 8,75 mln USD (35 mln zł) za pomoc w procesie dochodzeniowym.