Łódź w obliczu przełomu

opublikowano: 20-11-2018, 22:00

O przełomowym momencie dla start-upów w trzecim co do wielkości mieście Polski — Łodzi — rozmawiamy z Ewą Florczyk, dyrektor Departamentu ds. Przedsiębiorczości w Urzędzie Marszałkowskim Województwa Łódzkiego

O Łodzi ostatnio często mówi się jako mieście, które przeżywa rozkwit. Czy dotyczy to także ekosystemu startupowego?

Nadciąga kolejna fala start-upów. Firmy te będą inne niż te, które
powstawały 10 lat temu, inne niż nawet te tworzone 2-4 lata temu. Czekam na te
zmiany z niecierpliwością.
Zobacz więcej

START-UPY 2.0:

Nadciąga kolejna fala start-upów. Firmy te będą inne niż te, które powstawały 10 lat temu, inne niż nawet te tworzone 2-4 lata temu. Czekam na te zmiany z niecierpliwością.

Ewa Florczyk, dyrektor Departamentu ds. Przedsiębiorczości w Urzędzie Marszałkowskim Województwa Łódzkiego: Zdecydowanie tak. Łódź w ostatnim czasie zmieniła się nie do poznania. Dla mnie jako osoby odpowiedzialnej w województwie łódzkim za wspieranie rozwoju biznesu, priorytetem jest zapewnienie firmom jak najlepszych warunków do rozwoju, także start-upom. A w tej dziedzinie bardzo dużo się dzieje.

Jak ocenia pani środowisko startupowe?

Nie chcę rozwijać wątków, które zostały omówione już wiele razy — że jak na 38-milionowy naród mamy zaskakująco małą ilość globalnych start-upów, że na rynku jest więcej dostępnego kapitału niż dobrych pomysłów, czy że kapitał społeczny pozostawia sporo do życzenia. Uważam, że polski ekosystem startupowy przeżywa rozkwit. A kolejne lata będą coraz lepsze. W Łodzi jeszcze kilka lat temu na palcach jednej ręki można było policzyć tych, którzy tworzyli innowacyjne projekty z globalnymi aspiracjami, jak Listonic, PizzaPortal, Unit9 czy Superhot.

Co teraz Łódź ma do zaoferowania młodym przedsiębiorcom?

Kiedy wpadłam na pomysł systemowego projektu wspierania start-upów, dużo rozmawiałam z bardziej doświadczonymi w tym temacie ode mnie osobami, m.in. Arturem Kursińskim, Agnieszką Lewandowską, Markiem Kapturkiewiczem. Słuchałam bardzo uważnie ich rad i sugestii. Pojechałam też na misję do Izraela przyjrzeć się jak działa tamten ekosystem. Mimo że w Tel Avivie lokalne uwarunkowania są zupełnie inne, to po tak licznych rozmowach zaczęły mi się pomysły układać w całość. Wtedy nastąpił też kluczowy moment ponieważ zgodził się ze mną współpracować przy przygotowaniu tego projektu pan Sławomir Lachowski, twórca mBanku. Był dla mnie mentorem przy planowaniu i wdrażaniu projektu, a teraz jest mentorem w SkyHub dla młodych przedsiębiorców.

Czym jest dokładnie SkyHub?

Stworzyłam SkyHub bo czułam, że łódzkie start-upy nie mają swojego miejsca. Miejsca, w którym uzyskają pomoc, ale też w którym będą sobie pomagać nawzajem. Dość szybko udało się stworzyć otwartą, wspierającą się nawzajem społeczność. SkyHub to możliwość skorzystania z indywidualnych porad mentorów i doradców. To miejsce ciągłego networkingu. To także przestrzeń do pracy z pięknym widokiem na Łódź z 15 piętra najwyższego w mieście biurowca.

Czy taki projekt powinien realizować urząd?

Oczywiście, że nie powinien. Mam pełną świadomość, że jedynie zaangażowanie biznesu może zagwarantować prawidłowy rozwój ekosystemu. Tylko, że w Łodzi nikt się do takiej roli nie garnął, nie mieliśmy żadnego większego funduszu inwestycyjnego. Od początku zakładałam, że urząd będzie odgrywał wiodącą rolę tylko na starcie. Wzięliśmy odpowiedzialność za sfinansowanie i zapoczątkowanie budowy kompleksowego i bardzo otwartego systemu, ale docelowo uważam, że to biznes powinien przejąć inicjatywę. W pełni utożsamiam się ze stwierdzeniem Brada Felda, autora książki „Społeczności startupowe”, który twierdzi „Liderami społeczności startupowej muszą być przedsiębiorcy. Wszyscy inni to pomocnicy. Zarówno liderzy, jak i pomocnicy są ważni, ale pełnią różne role.”

Już teraz wydzieliłam SkyHub w ramach departamentu, którym kieruję, a zespół, który tam pracuje dostał dużą swobodę działania. Koordynatorem został Michał Izydorczyk, ambasador Fundacji Startup Poland. Michał, podobnie jak ja, czuje misję tworzenia ekosystemu, łączenia ludzi, otwartości… Bardzo się cieszę, że przyjął zaproszenie do współpracy.

Jakie macie priorytety?

Jest ogrom pracy. To, co zrobiliśmy w 6 miesięcy to dobry wynik — mamy stałych użytkowników przestrzeni coworkingowej, robimy po kilka wydarzeń w tygodniu, zabraliśmy firmy na targi Gitex w Dubaju, kilkadziesiąt start-upów skorzystało z indywidualnych porad mentorskich i eksperckich, a nasz fanpage ma ponad 2 tys. fanów.

Mamy cele krótkoterminowe i długoterminowe. To co możemy zacząć stosunkowo szybko, to wspieranie młodych przedsiębiorców w tych obszarach, z którymi mają największe problemy w porównaniu do zagranicznych konkurentów. Ja widzę kilka takich obszarów, przede wszystkim: brak umiejętności sprzedażowych, słaba umiejętność, pitchowania, i wystąpień publicznych, nieumiejętność skomercjalizowania pomysłu. Kolejnym, bardzo ważnym, założeniem jest otwartość projektu i współpraca. Oprócz SkyHubu w Łodzi realizowanych jest oczywiście wiele innych inicjatyw startupowych, które bardzo dobrze oceniam. Miasto organizuje konkurs Młodzi w Łodzi, Łódzka Specjalna Strefa Ekonomiczna realizuje projekt Start-up Spark. Są też inicjatywy spotkań, jak OpenCoffee organizowane przez Adama Przymusiałę. Wszystkie te elementy tworzą nasz łódzki ekosystem startupowy. Wyszłam ostatnio z inicjatywą zorganizowania wspólnego eventu głównych łódzkich coworków — Coworking Week i oprócz SkyHubu wzięli w nim udział: CoSpot, Biznes Zone, Co\Walk HUB. Nie postrzegamy siebie jako konkurencji, wręcz przeciwnie, współpracując uważam, że możemy osiągnąć więcej.

A co w perspektywie długoterminowej?

Jest olbrzymi obszar do pracy, który wymaga wytrwałości i konsekwencji, a mianowicie edukacja pokolenia, które dopiero wyrośnie w nieodległej przyszłości na potencjalnych przedsiębiorców. Praca u podstaw. Zainicjowaliśmy w ubiegłym roku projekt Akademii Przedsiębiorczego Ucznia. Proszę sobie wyobrazić jakie mielibyśmy młode pokolenie za kilka lat, jeśli moglibyśmy teraz regularnie uczniów szkół podstawowych i średnich inspirować, oswajać z myślą, że w przyszłości mogą być pracodawcami, a nie pracownikami. Że celem zawodowym nie musi być praca w korporacji, ale własna firma. Że porażka w biznesie to żaden wstyd, a tylko bardzo cenne doświadczenie. Długi, żmudny proces. Ale jakże ważny i potrzebny w polskim społeczeństwie. Za kilka lat podaż innowacyjnych, skalowalnych polskich start- -upów byłaby zupełnie inna.

Ciekawa to wizja. Czy planuje pani jeszcze jakieś przełomowe działania?

Koniecznie chcę zapewnić dla środowiska startupowego w Łodzi różnorodność kulturową. Uważam to za jeden z kluczowych elementów. Działanie w środowisku międzynarodowym już na starcie daje dużo większe możliwości — dywersyfikację spojrzenia, planowanie skalowalnego projektu, dostęp do zagranicznego rynku. W ubiegłym tygodniu wróciłam z kilkudniowego pobytu w Londynie i Oksfordzie, gdzie miałam okazję przyjrzeć się dokładnie jak działa tamtejszy ekosystem. Różnorodność kulturowa widoczna jest tam na każdym kroku. Mogę też ujawnić, że już za moment będziemy mieli w Łodzi fundusze VC, które staną się w Polsce liderami inwestycji w dziedzinie life science, medtech, biotechnologii, nowych leków i medycyny, a tworzone są przez takie autorytety, jak Yigal Erlich, twórca programu Yozma w Izraelu. Fundusz Biomedin będzie inwestował od 1 do 3 mln zł w projekty we wczesnej fazie wzrostu (seed i startup). Naprawdę jestem szczęśliwa i dumna, że tak profesjonalne fundusze będą miały siedzibę właśnie w województwie łódzkim. Już teraz zapraszam do bezpośredniego kontaktu każdego, kto ma innowacyjny pomysł w wymienionych dziedzinach. Kontaktujcie się proszę ze mną najlepiej przez Linkedin.

Jak łódzki ekosystem startupowy powinien wyglądać za kilka lat?

Marzy mi się, żebyśmy stworzyli trwałą, otwartą społeczność, z pozytywną atmosferą wzajemnego wsparcia. Żeby prywatny biznes angażując się długofalowo przejął z czasem inicjatywę widząc w tym niekwestionowane korzyści. Chciałabym żeby startupowcy mieli dużo ciekawych pomysłów i byli odważni w działaniu. Podoba mi się z jaką determinacją pracują rokujące łódzkie start-upy, jak Wavy (lokalizator dla nurków), Bilbery (inteligentne oświetlenie dla przemysłu) czy Smart Soft Solutions ze swoim produktem ThermoEye do wczesnego wykrywania gorączki u zwierząt. Mam nadzieję, że w Łodzi pojawią się lokalni przedsiębiorczy idole, którzy będą inspirowali do działania kolejne pokolenia. Lokalne sukcesy są ważne bo motywują kolejnych, wyzwalają energię w najbliższym otoczeniu.

Co teraz jest na górze pani „bucket list”?

Przygotowuję się do ważnego zadania — chciałabym wejść na Kilimandżaro. Co ciekawe, tym pomysłem zainspirował mnie jeden z łódzkich przedsiębiorców, także zaangażowany w ekosystem startupowy miasta — Jakub Musiałek, właściciel firmy Pixel Technologies. Kuba, bardzo Ci za to dziękuję. I na sam koniec, zwracam się do wszystkich młodych ludzi w moim mieście — pamiętajcie, jak to w SkyHub mówimy „Sky is not the limit”, a my wam naprawdę realnie pomożemy.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Wyniki spółek / Łódź w obliczu przełomu