Na hobby się nie zarabia? Jacek Tarkowski wierzy, że jest inaczej
Odrzucił w kąt pracę, która oprócz pieniędzy przynosiła wielki stres. Postawił na puste pole pod Buskiem-Zdrój. I wygrał.
Jacek Tarkowski nie jest osobą anonimową w światku logistycznym. Był menedżerem logistyki, w Philip Morris Polska, dyrektorem pionu obsługi klienta i logistyki w Lafarge Gips Polska, szefem logistyki w firmie Kronoplus, a w końcu prezesem Hartwig-Katowice.
— Obracając się w obszarze logistyki, człowiek pracuje bez przerwy. Ciężarówki i pociągi jeżdżą o każdej porze, magazyny pracują także w nocy. W każdej chwili któreś z oczek łańcucha może wypaść. Wtedy trzeba działać natychmiast. Logistycy są na pierwszej linii ognia, zawsze gotowi do akcji. Adrenalina motywuje do pewnego czasu. Potem wypala — opowiada Jacek Tarkowski.
Zanim zaczął pracę zawodową w Polsce, przez kilka lat był w Niemczech. Jak mówi, tam relacje w biznesie są bardziej otwarte, a u nas niełatwo zostać partnerem, współpraca jest ostrzejsza. Trzeba się pilnować, dbać, by wszystko znalazło się na papierze, w kontrakcie.
Na przekór doradcom
Blisko pięć lat temu powiedział dość. Postanowił zrealizować własny, prywatny projekt. Pomysł na winnicę zakiełkował w jego głowie kilka lat wcześniej. Pozazdrościł hiszpańskiemu znajomemu z branży budowlanej, którzy porzucił pracę zawodową i zajął się właśnie prowadzeniem winnicy.
Na dwa miesiące wyjechał do Kapsztadu, gdzie poznawał tajniki produkcji trunku. Zwiedził też winnice z rejonu Rioja w Hiszpanii, rozmawiał z winiarzami z rejonu Piemontu we Włoszech.
Na miejsce realizacji swojego marzenia wybrał Zbrodzice koło Buska-Zdroju. Tam słońce świeci częściej niż w innych częściach Polski. Podobne warunki klimatyczne można też znaleźć w okolicach Wrocławia, Leżajska i na Lubelszczyźnie.
— Na początku był to pewien eksperyment. Z blisko 50 odmian winogron zasadzonych w pierwszym roku tylko dwie się przyjęły — dająca białe owoce Solaris i Regent o owocach czerwonych. Te szczepy dominują na plantacji o powierzchni blisko 2 ha — opowiada Jacek Tarkowski.
W wyborze szczepów pomogły mu doświadczenia wyniesione z działalności logistycznej. Znawcy produkcji win doradzali, by skorzystał z pomocy znanego winiarza Romana Myśliwca, który szczepy sprowadzał ze wschodu Europy.
— Pamiętałem, jakie zasady rządziły w mojej pracy jako logistyka: patrz na Zachód i czerp z tego, co tam się dzieje. Dlatego postanowiłem ściągać szczepy z Niemiec, Luksemburga i Szwajcarii. Winnica ruszyła miesiąc przed wstąpieniem Polski do UE, więc to był strzał w dziesiątkę — wspomina Jacek Tarkowski.
Obecnie winnica Nobile Verbum produkuje 5 tys. litrów wina, wykorzystując w ten sposób 60 proc. winogron dostępnych na plantacji. Do tej pory Tarkowski zainwestował w nią 200 tys. EUR (hektar winorośli wymaga inwestycji 100 tys. EUR) i dodatkowo 1,8 mln zł w dom stojący obok manufaktury.
Czekać na owoce
Młoda winorośl nie daje dobrych owoców, na odpowiednie trzeba poczekać przynajmniej pięć lat. Dlatego dotychczas wino przechowywał w winnicy. Ale od 2009 r. chce nim handlować. Sam zamawia sadzonki, organizuje transport w odpowiedniej temperaturze, dogląda winobrania i produkcji. Dba o butelkowanie, korkowanie, etykietowanie i przechowywanie.
— W logistyce jest dużo rzeczy, których nikt wcześniej nie robił, wciąż trzeba szukać nowych rozwiązań. To mi pomogło w organizacji winnicy. Przydały się też doświadczenia w zarządzaniu projektami — zauważa Jacek Tarkowski.
Przyznaje, że — prowadząc winnicę — nauczył się cierpliwości, m.in. przez trzy lata czekał, aż pewien szczep o nazwie Feniks w końcu zaowocuje. Gdy już zdecydował się go wyciąć, Feniks wystrzelił w górę, więc pozostał na plantacji.
Jacek Tarkowski porzucił logistykę i dziś, oprócz doglądania winorośli, zajmuje się doradztwem przy restrukturyzacji przedsiębiorstw.
Metryka
W latach 1998-2001 był menedżerem logistyki w Philip Morris Polska. Później był członkiem zarządu i dyrektorem pionu obsługi klienta i logistyki w Lafarge Gips Polska. Od maja 2005 r. pełnił funkcję dyrektora ds. logistyki w firmie Kronoplus. Następnie został prezesem Hartwig-Katowice. Obecnie zajmuje się doradztwem biznesowym i jest sekretarzem Polskiego Stowarzyszenia Menedżerów Logistyki. Ukończył Uniwersytet Viadrina we Frankfurcie nad Odrą, gdzie pracował również jako asystent.