Logistyka zatrudnia coraz więcej

opublikowano: 17-09-2012, 00:00

Rzutki transportowiec, spedytor, logistyk o pracę i zarobki martwić się nie musi.

Aż 60 proc. pracodawców z sektora TSL, obejmującego transport, spedycję i logistykę, planuje zatrudnienie specjalistów i menedżerów — wskazuje najnowsze badanie Antal Global Snapshot. W ostatnich czterech miesiącach firmy poszukiwały głównie osób na stanowiska: krajowego i międzynarodowego spedytora morskiego lub lotniczego, logistyka w centrum dystrybucji, koordynatora transportu i specjalisty ds. planowania zapasów. W cenie byli również kandydaci z doświadczeniem w przewozach w kontrolowanej temperaturze, głównie żywności i produktów farmaceutycznych.

Porządkowanie rynku

— W pierwszym i drugim kwartale przedsiębiorcy z braży TSL zatrudnili wielu przedstawicieli handlowych. Ludzie ci zdobyli nowe rynki, poszerzyli grupę klientów. Przyszła więc pora na menedżerów i ekspertów, którzy umieją zarządzać zespołami sprzedawców i ich pracą — komentuje Fabian Pietras, starszy konsultant Antal Engineering & Operations.

Zapotrzebowanie na handlowców jednak się nie skończyło. Choć występuje głównie w lokalnych firmach, które pozyskują klientów z innych rejonów kraju. Przed utworzeniem nowego oddziału i zainwestowaniem w administrację chcą wypróbować rynek. Dlategozatrudniają na nim jednego lub dwóch przedstawicieli, którzy znają specyfikę branży i regionu. Do jak największej efektywności mają ich zmotywować wysokie prowizje.

— Najbardziej atrakcyjne są województwa śląskie i małopolskie, w których wcześniej przedsiębiorstwa nie miały przedstawicieli — informuje Fabian Pietras. Warto podkreślić, że na logistyków otwarte są nie tylko przedsiębiorstwa logistyczne.

— Z doświadczeń rekrutacyjnych naszej firmy wynika, że w ostatnich latach poszukiwane były osoby na stanowiska: specjalisty ds. logistyki, kierownika logistyki, dyrektora SCM (zarządzanie łańcuchem dostaw). Ale nabór ogłaszały nie tyle firmy logistyczne, ile wewnętrzne działy logistyczne dużych firm produkcyjnych — mówi Joanna Lulek, specjalista ds. rekrutacji w Sedlak & Sedlak.

Więcej niż fachowcy

Kto marzy o rozwoju za granicą, też nie powinien mieć powodów do narzekań. Szczególnie chłonny wydaje się rynek niemiecki, który ceni logistyków z Polski nie tylko za fachowość, ale także za tzw. umiejętności miękkie: komunikatywność, elastyczność, automotywację. Według Antal International, spedytor z 3-letnim doświadczeniem zarabia w kraju 3-4 tys. zł netto, koordynator transportu — od 3,5 do 4 tys. zł, specjalista ds. planowania zapasów — do 5 tys. zł. Za zachodnią miedzą stawki są podobne, tyle że w euro.

— Niemcy chętnie zatrudniają polskich specjalistów i menedżerów, którzy mają usprawniać współpracę gospodarczą i transport na granicy polsko-niemieckiej. Od kandydatów oczekuje się jednak kilkuletniego doświadczenia na tym rynku oraz biegłej znajomości języków niemieckiego lub angielskiego — tłumaczy Fabian Pietras.

Marek Prujszczyk, właściciel firmy doradczej Marek Prujszczyk Consulting, w przeszłości dyrektor personalny w regionalnych strukturach wielu międzynarodowych korporacji, nie dziwi się, że niemieckie przedsiębiorstwa są tak otwarte na polskich specjalistów z branży TSL.

— Mogłem się przyglądać niemieckim i polskim fachowcom. Ci pierwsi dobrze funkcjonowali dopóty, dopóki wszystko szło według planu. Małe odchylenie od normy — i już się gubili i nie wiedzieli, co robić. Co innego Polacy — najbardziej rozkwitali w chaosie, gdy zawodziły wszystkie procedury i starannie przemyślane scenariusze trzeba było wyrzucić do kosza — opowiada Marek Prujszczyk.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: MIROSŁAW KONKEL

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu