Lojalność to waluta

opublikowano: 09-07-2019, 22:00

Autorytetu nie buduje się hierarchiczną strukturą czy wysokością wynagrodzenia, ale doświadczeniem — mówi Ştefan Marcu, nowy dyrektor firmy AT Kearney na region Europy Środkowej i Wschodniej.

Pochodzący z Bukaresztu menedżer rozpoczynał zawodową karierę jako konsultant w Niemczech. Ze względów rodzinnych szybko znalazł się w polskim oddziale amerykańskiej firmy konsultingowej, zdobywając w nim coraz istotniejszą pozycję. Trzy lata temu awansował na stanowisko partnera i zarządzał biznesem firmy w Polsce i Rumunii, miesiąc temu przejął cały region Europy Środkowej i Wschodniej. W programie „Fotel prezesa” rozmawiamy m.in. o tym, dlaczego na jego biurku nie ma nic poza sprzętem komputerowym, dlaczego w biurze ważniejsze są książki od trofeów i dyplomów oraz o wymaganiach, jakie stawia współpracownikom w codziennych obowiązkach.

„Puls Biznesu”: Pracuje pan w AT Kearney 14 lat. Niektórzy mówią, że pracę powinno zmieniać się co osiem lat, żeby mieć nowe wyzwania zawodowe…

Ştefan Marcu: Zgadza się, tylko że praca konsultanta różni się od stanowisk w standardowym biznesie. Tak naprawdę zmieniam pracę średnio co 2,5 miesiąca — pojawia się zupełnie nowy klient, nowy problem biznesowy do rozwiązania, zupełnie inne otoczenie, interesariusze, regulacje. Ponieważ utożsamiam się z klientami, to czasami czuję się tak, jakbym pracował dla nich, nie dla AT Kearney.

— Zaczynał pan jako szeregowy analityk, potem wspinał się krok po kroku w strukturach firmy, by miesiąc temu objąć stanowisko dyrektora na Europę Środkową i Wschodnią. To część planu czy po prostu tak wyszło?

— Zacznijmy od tego, że nigdy nie myślałem, że będę konsultantem. Moje podejście jest następujące: jeśli masz coś robić, to zrób to na tyle dobrze, żeby ludzie to zauważyli. Zawsze chciałem zostać partnerem w AT Kearney, bo to najwyższy poziom, do którego można dojść. Ponieważ miałem kilka sukcesów — choć tak naprawdę nie ja, lecz zespoły, w których pracowałem — to moi koledzy poprosili mnie, żebym zarządzał całym regionem, przynajmniej przez kilka lat. Decyzja była kolegialna, bo jesteśmy partnerami w firmie.

— W waszej siedzibie nie ma stałych biurek, funkcje są rotacyjne, decyzje — wspólne. Tymczasem hierarchia jest często narzędziem budowania autorytetu w firmie. Jak sobie bez tego radzicie?

— U nas funkcjonuje to trochę inaczej. Wyżej w hierarchii nie jest ten, kto jest wyższy stopniem lub kto dostanie więcej kasy na konto pod koniec miesiąca, lecz ten, kto ma większą wiedzę i autorytet. To było coś, co od zawsze podobało mi się w tej firmie. Od momentu gdy zostałem zatrudniony, a zaczynałem jako analityk, na najniższym szczeblu, nigdy nie miałem szefa — byli co prawda liderzy projektów, ale potem sam obejmowałem taką funkcję. Nigdy nie było kogoś, do kogo bym np. raportował.

— Trudno jest być konsultantem?

— Najcięższe jest to, że bycie nim wiąże się z długimi godzinami pracy i z bardzo częstymi podróżami. To ma duży wpływ na życie osobiste.

— Jest na to jakaś rada?

— Musisz lubić to, co robisz. Zdaję sobie sprawę, że to slogan, ale prawdziwy. Ja bardzo lubię swoją pracę i nie czuję się w niej jak w pracy. Czuję się dobrze wśród mojego zespołu, ludzi, klientów, lubię spotkania, rozmowy. I to jest to, co ta praca oferuje na bieżąco — codziennie jest okazja, by porozmawiać z nową osobą, posłuchać nowych pomysłów, recenzować je i samemu być recenzowanym, czasami zgadzać się, czasami nie.

— Czego wymaga pan od swoich współpracowników?

— Oczekuję tak naprawdę lojalności. Lojalności wobec swoich zespołów, wobec kolegów.

— Nie punktualności, robienia prezentacji na czas, wypełniania założonych celów?

— To i tak jest robione. Jesteśmy grupą profesjonalistów, więc nawet nie musimy o tym rozmawiać. Nie oczekuję od nikogo, żeby był o godzinie 8.00 albo 9.00 w pracy. Nie oczekuję od nikogo, żeby robił coś specjalnie. Wszyscy wiemy, że mamy coś dostarczyć, nie firmie, ale naszym klientom. To jest kwestia szacunku do klientów, do siebie wzajemnie, a koniec końców sprowadza się to do lojalności.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Paweł Sołtys

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy