Lokata czy fundusz? Oto jest pytanie

Martyna Mroczek
opublikowano: 18-12-2007, 00:00

Produktów inwestycyjnych jest obecnie na rynku bez liku. Jednak najpopularniejsze wciąż pozostają lokaty i fundusze inwestycyjne. Jakie są ich zalety i wady?

Nie ma uniwersalnej recepty na skuteczne inwestowanie. Wszystko zależy od skłonności do ryzyka, oczekiwanych zysków, czasu, jaki interesuje inwestora oraz oczywiście celu inwestycji.

Na co oszczędzam?

— Cel inwestycji to pierwszy element, który determinuje wybór rozwiązania. Od tego, na co potrzebujemy pieniędzy, zależy, czy powinniśmy ograniczyć się do depozytu, czy raczej inwestować w fundusze. Decyduje to także o tym, jak powinniśmy podzielić kapitał pomiędzy różne inwestycje. Inną strategię wybieramy, jeśli myślimy o długoterminowym pomnażaniu funduszy — np. na studia dla dzieci czy na emeryturę, a inną jeśli chcemy w krótkim czasie zarobić na wakacje — zaznacza Przemysław Gołębiewski, kierownik zespołu produktów oszczędnościowo-inwestycyjnych w Fortis Bank Polska.

Jak oszczędzam?

Gdy określiliśmy już cel, następnym krokiem powinna być analiza skłonności do ryzyka. Najczęściej jest tak, że im większy potencjalny zysk z inwestycji, tym większe jest także ryzyko utraty kapitału.

— Przy obecnych możliwościach funduszy, lokaty bankowe są mniej korzystne — nawet te o najwyższych stopach procentowych. Mają jednak pewien atut — zysk jest pewny, nieobarczony żadnym ryzykiem finansowym. Inwestycja w fundusze nie jest gwarantowana, tzn. zainwestowany kapitał nie jest chroniony i może się zdarzyć, że inwestor po pewnym czasie straci. Tymczasem w przypadku lokat zysk jest z góry ustalony — mówi Karol Grymuła, doradca finansowy z Gold Finance.

Podstawową zaletą funduszy jest oczywiście potencjalny duży zysk, a wadą również liczne prowizje i opłaty. Za zakup jednostek funduszu, za wycofanie jednostek, za zarządzanie i tak dalej.

— Trzeba być czujnym albo zdać się na doradztwo fachowca — podkreśla Karol Grymuła.

Ile?

To, co każdego inwestora interesuje najbardziej, to zysk. Ile konkretnie można zarobić na depozytach, a ile na funduszach? Na to pytanie żaden specjalista nie odpowie wprost.

— Zyski są z góry ustalone tylko w przypadku depozytów. Przy funduszach nigdy nie można ich precyzyjnie przewidzieć. Jeśli chcielibyśmy poszeregować rodzaje funduszy według ich stopnia ryzyka i towarzyszącego mu potencjału zysku, to najmniej ryzykowne, ale też potencjalnie najmniej zyskowne są fundusze rynku pieniężnego, potem obligacji (chociaż na nich też można stracić), następnie fundusze stabilnego wzrostu i zrównoważone. Na funduszach akcji można zarobić najwięcej, ale towarzyszy im również najwyższy poziom ryzyka — tłumaczy Przemysław Gołębiewski.

Rozwiązaniem, które łączy bezpieczeństwo kapitału z potencjalnym dużym zyskiem jest oczywiście dywersyfikacja, czyli podzielenie kapitału pomiędzy kilka produktów.

Co jest bardziej opłacalne? Polskie czy amerykańskie obligacje rządowe?

Dr Bogusław Półtorak

główny ekonomista serwisu www.bankier.pl

Pośrednim efektem problemów amerykańskiej gospodarki jest ogólny wzrost awersji do ryzyka na całym rynku. Przy relatywnie wysokich stopach procentowych inwestorzy zwracają się naturalnie ku bezpieczniejszym instrumentom finansowym. Powraca czas obligacji. Jednak w Stanach Zjednoczonych rynki oczekują dalszych, sygnalizowanych już obniżek stóp procentowych. Może to obniżyć zainteresowanie obligacjami.

Podtrzymanie bardziej restrykcyjnego nastawienia jest możliwe, jeśli Federalny Komitet ds. Otwartego Rynku (FOMC) zdecyduje się jednak na obronę słabnącego dolara. Konsekwencją byłoby odwrócenie się inwestorów od rynku akcji, spadek notowań surowców i powrót do bardziej rentownych obligacji. Bezsprzecznie w trudnych czasach amerykańskie obligacje nadal pozostają instrumentem najbezpieczniejszym. Lepszych instrumentów — w opinii inwestorów — po prostu nie ma.

Polskie obligacje o tyle wydają się jednak atrakcyjne, że sposób określania ich oprocentowania niejako gwarantuje utrzymanie realnej stopy zwrotu na plusie. Dotyczy to oczywiście papierów indeksowanych w relacji do wskaźnika inflacji. Jeśli ta ostatnia jednak zostanie opanowana w przyszłym roku i uda się podtrzymać pozytywne tendencje w gospodarce, a jest wiele symptomów na to wskazujących, to obligacje mogą w przyszłości stracić na znaczeniu, a ich opłacalność będzie mniejsza.

Martyna Mroczek

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Martyna Mroczek

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu