Los akcji Pagedu leży w rękach likwidatora

Michał Makarczyk
opublikowano: 2002-03-12 00:00

GIP, spółka zależna Pagedu posiadająca 16 proc. jego akcji, jest w trakcie likwidacji. Nie wiadomo jednak, kto obejmie te walory. Tymczasem konflikt między akcjonariuszami przybiera na sile. Bilans na dziś to dwa wnioski w sądzie, jeden w KPWiG.

9 kwietnia odbędzie się NWZA Grupy Inwestycyjnej Paged, drugiego co wielkości udziałowca Pagedu. Na rachunku firmy zależnej jest 16,64 proc. akcji spółki matki. Dalszy los tych papierów zależy od mecenasa Tadeusza Zielińskiego, likwidatora GIP. To on podejmie decyzję, kto nabędzie akcje. Już dziś wiadomo, że nie będą to Lasy Państwowe, będące w konflikcie z głównym akcjonariuszem Pagedu — Yawalem, kontrolowanym przez Edmunda Mzyka.

— Czekamy na decyzję sądu w sprawie złożonego przez nas wniosku. Wykazujemy w nim, że decyzje NWZA o połączeniu obu spółek zapadły w sposób bezprawny, a co więcej — z naruszeniem interesów innych akcjonariuszy. Dotyczy to wielu uchybień. Liczymy, że sąd je unieważni. To otworzy nam drogę do dochodzenia naszych praw — zapowiada Waldemar Tomkiewicz, przedstawiciel Generalnej Dyrekcji Lasów Państwowych.

LP złożyły w Pagedzie wniosek o zwołanie NWZA w sprawie powołania audytora ds. szczególnych. Rewident miałby wykazać przypadki łamania prawa w Pagedzie m.in. poprzez sprzedaż majątku spółki po znacznie zaniżonej cenie. Mowa tu o siedzibie warszawskiej spółki, która, zdaniem rzeczoznawców, jest warta 50 mln zł, a miała być sprzedana za 28 mln zł.

— Skoro cena jest za niska, to dlaczego mamy problemy z jej sprzedażą? Firma, która miała kupić budynek, nie podała przyczyn rezygnacji. Co do wniosku o zwołanie NWZA, to nie trafiło do nas żadne pismo. Dalszy los naszych akcji w GIP zależy od likwidatora — mówi Paweł Knapiński, prezes Yawalu i Pagedu.

Tadeusz Zieliński, likwidator GIP, nie był wczoraj osiągalny.

— Nie będziemy starać się o odkupienie akcji Pagedu od GIP. Byłyby to kolejne pieniądze, które trafiłyby do kieszeni Edmunda Mzyka. Główny majątek spółki jest rozsprzedawany. Mam tu na myśli tartaki. Na naszych oczach likwiduje się naszego głównego odbiorcę i pośrednika w eksporcie. Nasze prawa łamane są na każdym kroku — twierdzi Waldemar Tomkiewicz.

Jego zdaniem, LP zrobią wszystko, by zablokować uchwały walnego.

— Do dziś nie dostaliśmy z sądu żadnego zawiadomienia o wszczęciu postępowania w sprawie unieważnienia uchwał. Proces fuzji przebiega bez zakłóceń. W kwietniu do KPWiG powinien trafić połączeniowy prospekt emisyjny — dodaje Paweł Knapiński.

Wcześniej jednak do KPWiG trafiło doniesienie Stowarzyszenia Inwestorów Indywidualnych.

— Mamy wiele wątpliwości w sprawie procesu łączenia Yawalu i Pagedu oraz samego sposobu zarządzania drugą ze spółek. Decyzja w sprawie fuzji jest niezgodna ze statutem warszawskiej firmy i kodeksem spółek handlowych. Zwróciliśmy również uwagę na niejasne transakcje pakietowe, które nastąpiły po walnym. Czekamy na decyzję KPWiG — mówi Michał Masłowski, wiceprezes SII.

Większość zarzutów akcjonariuszy kierowana jest pod adresem Edmunda Mzyka, głównego akcjonariusza i założyciela Yawalu. To jego wejście do Pagedu miało zapoczątkować pasmo niejasnych transakcji, o których rozpisuje się prasa.

— Prasa ma prawo pisać, a ja mam prawo działać jak uważam. Oczywiście wszystko jest zgodne z prawem. Fuzja Pagedu z Yawalem zakończy się pierwszego kwietnia — podsumował Edmund Mzyk.

Mniejszościowi akcjonariusze twierdzą, że w prima aprilis może nie być im do śmiechu.