Łosoś dostał zadyszki

Po ostrej jeździe w górę jest ostry zjazd — ceny smacznej ryby spadły o kilkadziesiąt procent. Przetwórcy martwią się, że na krótko, a konsument może się zniechęcić na dłużej

Drogo, drożej, łosoś — hasło powtarzane od kilkunastu miesięcy kolejny tydzień z rzędu traci na aktualności i wiele wskazuje na to, że będzie tak dalej. Ceny coraz bardziej popularnej w Polsce i na świecie ryby poszybowały w związku z mniejszą podażą. W efekcie sieci handlowe i konsumenci zaczęli szukać alternatywy. Jak pisaliśmy przed ponad dwoma miesiącami, przetwórcy ryb odnotowali nagły wzrost zainteresowania dorszem jako potencjalnym tańszym zamiennikiem łososia, bo klienci, zwłaszcza w Polsce, nie zaakceptowali kolejnych podwyżek. Teraz łosoś przeprasza się z konsumentami. Pytanie — na jak długo.

Czas na zapasy

Od początku lipca do pierwszego tygodnia września łosoś potaniał o 30 proc. — wynika z danych o cenach bieżących zbieranych przez FishPool. Czy da się to odczuć na rynku? — To jest dla branży oddech, ale tylko oddech, bo wedle prognoz spadek będzie krótkotrwały, a od października ceny znowu zaczną rosnąć. Podbije je rosnący popyt w okresie przedświątecznym — mówi Bogusław Kowalski, prezes Graala.

— Spadek cen łososia uważamy za sezonowy, dzięki niemu produkcja w zakładach przetwórczych ruszyła pełną parą. Firmy chcą wykorzystać tańszy surowiec, a w przypadku mrożonek zrobić zapasy. Taniej jednak już raczej nie będzie. Zarówno ceny bieżące, jak też w kontraktach długoterminowych są o około 30 proc. wyższe niż rok temu o tej porze i do takiego poziomu przetwórcy i konsumenci muszą się przyzwyczaić — twierdzi Paweł Nowakowski, dyrektor handlowy Limito. Światowy handel surowcem to kilkanaście miliardów euro rocznie. Branża przypuszcza, że cenowa huśtawka to m.in. efekt spekulacji. Na widoczne od kilkunastu miesięcy zwyżki wpływ miały też problemy na farmach w Chile i Norwegii. — Na początku roku trujące algi w Chile doprowadziły do zniszczenia 30 proc. tamtejszej populacji łososi hodowlanych, a Norwegia z powodu wszy morskiej musiała ubić małe ryby [które dopiero za kilka miesięcy miały osiągnąć odpowiednie rozmiary i trafić na rynek — red.] — tłumaczy Bogusław Kowalski. Choć kraje sobie z tym poradziły, to odbudowa populacji do poprzednich rozmiarów zajmie Chilijczykom kilka lat. W tym roku na całym świecie ma być o 5-6 proc. mniej łososia niż w 2015 r., a niewielkiego wzrostu podaży można spodziewać się dopiero po 2017 r.

Byle nie jak tuńczyk

Konsumenci łososiową drożyznę zaczęli jednak odczuwać niedawno.

— Branża nie była w stanie od razu zmienić stawki w kontraktach z handlem, więc dopiero teraz na sklepowych półkach widać, co się działo przez dobrych kilka miesięcy. Na razie nie jesteśmy w stanie ocenić, w jakim stopniu droższy łosoś zniechęci do konsumpcji — twierdzi Bogusław Kowalski. Łosoś jest jedną z niewielu ryb, która zrobiła w ostatnich latach karierę mimo nierosnącego spożycia ryb w Polsce, oscylującego wokół 13 kg na osobę rocznie. Przez pięć lat 0,67 kg łososia w 2010 r. statystyczny Polak niemal pomnożył przez dwa.

— Łosoś zawsze był produktem ekskluzywnym, więc jego wyższa cena w sklepach i restauracjach nie powinna zmienić trendu w konsumpcji, być może dynamika będzie mniejsza, ale nie spodziewam się odwrotu od tej ryby — mówi Paweł Nowakowski. Bogusław Kowalski jest mniejszym optymistą.

— We Francji, czyli na znacznie bogatszym rynku, popyt na łososia mocno spadł. Łosoś może niestety podzielić los tuńczyka, który drożał przez dłuższy czas, aż w końcu konsumenci zaczęli się od niego odwracać. Mimo że ceny spadły, konsumpcja na świecie nie powróciła do poprzedniego poziomu. Teraz wprawdzie w skali globalnej cały czas zwiększa się liczba konsumentów łososia, a więc popyt rośnie, ale z powodu wysokich cen część nabywców może poszukać alternatywy, co doprowadzi do zmiany nawyków — uważa Bogusław Kowalski.

JUŻ PISALIŚMY: „PB” z 19.01.2016 r.

ROPA TAŃSZA NIŻ RYBA: Nagłówki mediów zajmujących się tematyką rybną pełne były barwnych stwierdzeń: „Łosoś norweski najdroższy od 30 lat”, „czteroipółkilogramowa ryba kosztuje więcej niż baryłka norweskiej ropy”. Z powodu braku ryb do odłowu najwięksi producenci łososia ogłosili zwolnienia grupowe.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Michalina Szczepańska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Łosoś dostał zadyszki