Losy GPW są zależne od zagranicy

Mikołaj ŚmiłowskiMikołaj Śmiłowski
opublikowano: 2024-04-09 16:41

Dobre zachowanie polskiej gospodarki nie wystarczy, by hossa na lokalnych akcjach się utrzymała. Potrzebne będzie wsparcie zagranicznych inwestorów i szereg sprzyjających czynników zewnętrznych - mówi Michał Szymański, prezes VIG/C-Quadrat TFI.

Przeczytaj artykuł i dowiedz się:

-czego od polskiej gospodarki oczekują eksperci

-co będzie miało na jej zachowanie kluczowy wpływ

-czemu z perspektywy GPW nie będzie miała znaczenia

-jakie czynniki mogą wywołać hossę na akcjach

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Prognozy rynkowe dla PKB Polski są bardzo optymistyczne. Inwestorzy spodziewają się widocznego ożywienia gospodarczego nad Wisłą i skumulowanego wzrostu gospodarczego w latach 2024-25 wynoszącego 6,3 proc., dwukrotnie wyższego niż średnia dla krajów Unii Europejskiej. Zarządzający VIG/C-Quadrat TFI biorą pod uwagę nawet lepszy wynik, a mimo to nie uważają, że to on spowoduje dalszy wzrost indeksu WIG, który w ciągu ostatniego roku podskoczył o ponad 40 proc. Ich zdaniem znacznie ważniejszy będzie wzrost zaangażowania kapitału inwestorów zagranicznych oraz takie kwestie, jak koniunktura na rynku surowców oraz wzrost popularności spółek cyklicznych, zaliczanych do grupy value.

Gospodarka prosi o cierpliwość

Mimo pozytywnych oczekiwań wobec zachowania polskiej gospodarki w najbliższych kwartałach, przedstawionych przez zarówno lokalnych, jak i zagranicznych ekspertów, droga do widocznej poprawy koniunktury wcale nie będzie prosta. Jeśli chodzi o czynniki lokalne, konsument miał być głównym motorem napędowym wzrostu PKB, a póki co zawodzi.

-Wierzymy, że konsument się odrodzi, potrzeba tylko trochę cierpliwości. Płace realne i dochód rozporządzalny odbiły, więc konsumpcja ruszy, jak tylko wydane zostaną skumulowane w ubiegłym roku oszczędności. Generalnie polski konsument lubi wydawać i nie ma skłonności do nadmiernego mrożenia środków, więc przy tak mocnym rynku pracy jak obecnie wzrost wydatków to tylko kwestia czasu. Wierzymy, że najpóźniej w II półroczu 2024 r. będzie widoczny - mówi Michał Szymański, prezes VIG/C-Quadrat TFI, które pod zarządzaniem ma aktywa o wartości 1,2 mld zł.

Wiadomo nie od dziś, że gdzie mocny rynek pracy i konsumpcja, tam ciężko utrzymać inflację w ryzach. Odczyt inflacji konsumenckiej w marcu 2024 r. wyniósł 1,9 proc. w ujęciu rocznym, co zdaniem ekspertów okaże się dołkiem, bo w kwietniu czeka nas odbicie. Rządzący rezygnują z tarcz antyinflacyjnych, więc do celu inflacyjnego nie będzie łatwo wrócić.

-Przy rezygnacji z tarcz antyinflacyjnych, która naszym zdaniem jest słuszna oraz przy dwucyfrowym wzroście płac w ujęciu rocznym, nie jest możliwe, aby inflacja na dobre zakorzeniła się tak nisko jak obecnie. Przedsiębiorcy nie będą absorbować kosztu związanego ze wzrostem płac poprzez obniżanie marży, więc zostanie on przerzucony na konsumenta, który go zaakceptuje. Powodów do zmartwień nie ma, trzeba tylko się oswoić z myślą o braku obniżek stóp RPP w 2024 r. - mówi Fryderyk Krawczyk, dyrektor działu zarządzania VIG C-Quadrat TFI.

Dla niektórych obligacji jak znalazł

Ryzyka inflacyjne, takie jak mocny rynek pracy, rozkręcający się konsument czy znoszenie tarcz antyinflacyjnych skłaniają zarządzających do neutralnego podejścia do długoterminowych obligacji skarbowych o stałym kuponie. Eksperci pozytywnie oceniają perspektywy papierów dłużnych zmiennokuponowych, zarówno skarbowych, jak i korporacyjnych.

Do tej pory też jeszcze nie zmartwieniem, ale nadzieją, są inwestycje. Dotychczas pozytywnie wpływał na nie przede wszystkim nearshoring, ale teraz kluczowe będą fundusze unijne. Te oficjalne zostały odblokowane, ale do Polski będą napływać stopniowo, wraz z realizacją kamieni milowych UE. Ponadto mało czasu będzie na ich wykorzystanie, bo trzeba je wydać najpóźniej do końca 2026 r.

-Wierzymy, że ostatecznie będzie widać pozytywny wpływ pieniędzy z KPO na inwestycje w Polsce. O tym, jak prędko i jak duży będzie efekt przekonamy się niebawem. Istnieje ryzyko, że nie napłyną w całości, a gdy już się pojawią, to mogą zostać nieefektywnie wykorzystane, z uwagi na pośpiech. W kwestii inwestycji w Polsce nie ma co liczyć na samorządy, bo nie mają wielu środków własnych, a po wyborach ich wydatki też naturalnie spadną - dodaje Fryderyk Krawczyk.

Specyfika rynku

Na realizację kamieni milowych UE oraz napływ środków z KPO liczą zagraniczni inwestorzy, którzy coraz liczniej meldują się na GPW i odpowiadają za większość generowanych na niej obrotów. Zdaniem zarządzających VIG/C-Quadrat TFI ich zaangażowanie w handel polskimi akcjami musi być jeszcze większe, aby główne indeksy kontynuowały rozpoczęty w ubiegłym roku wzrost. Może się okazać, że ich zainteresowanie będzie zależne od koniunktury na rynku surowców.

-Po widocznym niedoważeniu pod koniec 2023 r. ceny surowców zaczynają odbijać. To ważne, bo bazując na danych historycznych oznacza to rychłą poprawę koniunktury w globalnym przemyśle. To ważne, bo gdy przemysł się rozpędza, to koniunktura gospodarcza i zainteresowanie inwestorów rynkami wschodzącymi, takimi jak Polska, ulegają poprawie. Ten niespodziewany czynnik może rozkręcić hossę na GPW - mówi Michał Szymański.

Przedstawiona przez specjalistę zależność wynika z tego, że na polskim rynku akcji i innych rynkach wschodzących mocno reprezentowane są spółki surowcowe. Oprócz nich podstawą GPW są spółki z sektorów sprzedaży detalicznej i finansowe, zaliczane do sektorów value. Co ciekawe, ostatnie dane wskazują na lepszy globalny sentyment dla tego rodzaju spółek, które nie kuszą perspektywami wzrostu, ale solidnymi wynikami.

-Ruchy na polskim rynku w 2024 r. będą wypadkową zdarzeń globalnych. Naprawdę wierzymy, że do kontynuacji hossy na GPW konieczne będzie wzrost zainteresowania inwestorów przejście spółkami cyklicznymi, nazywanymi value. Widzimy, że od 2022 r. trend idzie w dobrą stronę - dodaje prezes VIG/C-Quadrat TFI.

82 proc.

Taki udział w łącznej kapitalizacji indeksu WIG ma 30 największych spółek GPW, których większość działa w sektorach energetycznym, finansowym i sprzedaży detalicznej.

Zdaniem ekspertów najlepiej by było, aby spośród polskim spółek value popularnością się cieszyły przede wszystkim banki. Spółki z sektora finansowego stanowią około 32 proc. łącznej kapitalizacji indeksu WIG i w przeszłości nie było hossy bez ich udziału. Obecnie ich wyniki są bardzo dobre z uwagi na sprzyjające otoczenie, więc trudno im będzie utrzymać dynamikę zysków. Mimo to kursy mogą wzrosnąć.

-Po wyborach parlamentarnych jest szansa na spadek premii za ryzyko dla sektora bankowego, która rosła od 2015 r. Można więc liczyć na re-rating, podniesienie wskaźników o 20-30 proc., co wpłynie na sentyment i podniesie kursy – przekonuje Michał Szymański.