LOT jest atrakcyjnym partnerem do sojuszu

Paweł Janas
opublikowano: 2002-01-24 00:00

Jan Litwiński, prezes LOT, jest przekonany, że przewoźnik powinien wejść do nowego sojuszu. Na razie nie dojdzie jednak do połączeń kapitałowych. Prezes liczy, że w tym roku spółka już nie przyniesie strat.

Czy LOT powinien teraz dołączyć do aliansu światowego?

— Kwestia udziału w aliansie jest oczywista. Korzyści dla pasażerów i spółki są naturalne. Podkreślam, że nie jesteśmy petentem w tych rozmowach i mamy pewien wybór. W grę wchodzą oczywiście Star Alliance i Oneworld. Przez dwa lata pobytu w Qualiflyerze wypracowaliśmy sobie dobrą pozycję w regionie: powstał hub i nowa siatka połączeń. Z tego względu powinniśmy być atrakcyjni dla potencjalnego partnera. Trwają obecnie negocjacje i analizy, dlatego jest za wcześnie na ujawnianie szczegółowych informacji.

Czy dojdzie do powiązań kapitałowych między jednym z sojuszy a LOT?

— Po 11 września nie ma klimatu do inwestycji. Linie lotnicze przestały kupować rywali. Dlatego musimy wypracować nową formułę współpracy. Stąd — moim zdaniem — związek z potencjalnym sojuszem na razie nie będzie mieć charakteru kapitałowego. Wszystko oczywiście zależy od decyzji resortu skarbu.

Jaka jest Pana opinia na temat ewentualnego odkupienia akcji Swissaira przez instytucje finansowe?

— Udział inwestorów pozabranżowych absolutnie nie stoi na przeszkodzie do wejścia do jednego z aliansów.

Jak wyglądają wyniki LOT po 2001 r.?

— Ze względu na sytuację panującą na świecie nie można spodziewać się zysków. Mamy nadzieję, że w 2002 roku już nie zanotujemy strat. Przypominam, że cały czas wdrażamy program restrukturyzacji przedsiębiorstwa. Wprowadziliśmy nową siatkę połączeń, dostosowaną do obecnej sytuacji na rynku. Dzięki temu odnotowujemy już znaki pewnego ożywienia w przewozach. Poszukujemy natomiast dalszych oszczędności. Jestem przekonany, że znaleźliśmy się na dobrej drodze.