LOT rozwija skrzydła

Małgorzata Grzegorczyk
opublikowano: 2003-10-27 00:00

LOT może odegrać w sojuszu niebagatelną rolę.

„Puls Biznesu”: Czy nie obawia się Pan, że w Star Alliance rola LOT zostanie ograniczona do przewoźnika regionalnego dostarczającego pasażerów do hubów Lufthansy?

Marek Grabarek, prezes PLL LOT: LOT wchodzi do sojuszu jako linia z całą siatką połączeń. Naturalnie, niczego nie można wykluczyć, ale nawet jeśli dojdzie do redukcji tras, nie będzie to zależeć od polityki Star Alliance. Wykorzystywanie wielu hubów to właśnie potencjał sojuszu, a obszar na wschód od Polski jest wciąż niezagospodarowany.

LOT jest w trakcie wymiany floty. Jakich zmian możemy się spodziewać?

Podjęliśmy decyzję o wykorzystaniu maszyn Embraer 170. Jeden egzemplarz trafi do Polski pod koniec stycznia 2004 r., a do czerwca 2004 r. kolejnych sześć sztuk. Część z nich wypożyczamy na zasadzie leasingu operacyjnego, część to leasing finansowy. Mamy też opcję na większe samoloty — Embraer 190. Decyzję w tej sprawie podejmiemy na przełomie 2004 i 2005 r. W 2006 r. przewidujemy wymianę samolotów dalekiego zasięgu, a w 2007 r. — większych maszyn średniego zasięgu, czyli odpowiedników Boeingów 737. Wtedy znowu będziemy dysponowali jedną z najmłodszych flot na świecie.

Co z nowym inwestorem dla LOT, który odkupi od syndyka 25,1 proc. akcji należących do upadłych linii Swissair? Czy mogą to być linie SAS, których prezes Joergen Lindegaard nie wyklucza zakupu akcji LOT?

To pytanie należałoby skierować do właściciela LOT, czyli skarbu państwa. Zdrowy rozsądek podpowiada, że jeśli inwestorem miałaby zostać spółka z branży lotnictwa cywilnego, to lepiej, gdyby był to członek Star Alliance.

26 października Polska podpisała zliberalizowane umowy o transporcie lotniczym z Wielką Brytanią, Niemcami, Danią i Szwecją. Co na to LOT?

Spodziewamy się konkurencji. Obniżymy ceny tak głęboko, jak będzie tego wymagał rynek, ale równocześnie tylko tak głęboko, jak nas na to stać.