Lotos cieszy się na Orlen

Magda Graniszewska
opublikowano: 07-03-2018, 22:00

Gdańska spółka, która ma zostać sprzedana płockiej, uważa, że skorzysta na tym bardziej niż przejmujący.

Dotychczas milczący prezes Lotosu odniósł się w końcu do planu przejęcia jego spółki przez konkurencyjny, ale też państwowy PKN Orlen. — Transakcja będzie biznesowo korzystna, ale bardziej skorzystamy na tym my — powiedział Marcin Jastrzębski, prezes Lotosu.

Lotos,
którym kieruje Marcin Jastrzębski, jest mniejszy od Orlenu, ale — we własnej
opinii — w niektórych obszarach lepszy, np. w wydobyciu.
Zobacz więcej

MNIEJSZY, ALE LEPSZY

Lotos, którym kieruje Marcin Jastrzębski, jest mniejszy od Orlenu, ale — we własnej opinii — w niektórych obszarach lepszy, np. w wydobyciu. Fot. Marek Wiśniewski

Co powie Bruksela

O ewentualnym przejęciu Lotosu przez Orlen mówi się od drugiej połowy lutego. Orlen podpisał wówczas list intencyjny ze skarbem państwa, który kontroluje Lotos. Lista zakłada, że Orlen „nabędzie bezpośrednio lub pośrednio minimum 53 proc. udziału w kapitale Lotosu”. To oznacza, że Orlen chce odkupić m.in. akcje należące do skarbu państwa, który ma 53,19 proc. akcji Lotosu. Ze względu na udziały rynkowe obu firm na transakcję musi zgodzić się urząd antymonopolowy, a w tym wypadku — ze względu na aktywność firm na rynkach zagranicznych — prawdopodobnie będzie to analizowała Komisja Europejska.

— Komisja Europejska będzie analizować różne obszary, nie tylko sprzedaż detaliczną. Moim zdaniem, kwestia stacji benzynowych powinna być rozpatrywana lokalnie, z punktu widzenia mikroregionów. Poza tym przyjrzy się pewnie handlowi hurtowemu i asfaltom. Uzyskanie tej zgody zajmie zapewne 6-12 miesięcy — podkreślił Marcin Jastrzębski.

Warto o zgodę powalczyć, bo korzyści z połączenia będą duże.

— Wierzę, że Lotos skorzysta na połączeniu bardziej niż Orlen. Chodzi mi tu głównie o kwestię logistyki. Być może będziemy też kiedyś rozwijać wydobycie w imieniu spółki z Płocka, która radzi sobie z tym dużo gorzej — podkreślił szef Lotosu.

W logistyce chodzi mu głównie o tzw. swapowanie, czyli porozumienie, w ramach któregoOrlen dowoziłby paliwo do klientów Lotosu z południa Polski, a Lotos — do klientów Orlenu z północy kraju. Na razie tego typu współpraca idzie słabo. Jeśli zaś chodzi o złoża, to Orlen faktycznie ma w tej kwestii mniejsze doświadczenie niż Lotos.

E-auta mogą zachwiać

Prezes Lotosu przekonywał też, że połączonym firmom paliwowym łatwiej będzie stawić czoło wyzwaniu w postaci aut elektrycznych — obie rozwijają punkty ładowania e-aut.

— Około 2022 r. samochody elektryczne będą tańsze od spalinowych. To oznacza dla naszej spółki potencjalne zachwianie sprzedaży — uważa Marcin Jastrzębski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magda Graniszewska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Lotos cieszy się na Orlen