Lotos myśli o produkcji petrochemicznej

Paweł Janas
opublikowano: 22-02-2010, 00:00

To zyskowny kierunek — twierdzą eksperci branżowi. Lepiej postawić na wydobycie — ripostują analitycy.

To zyskowny kierunek — twierdzą eksperci branżowi. Lepiej postawić na wydobycie — ripostują analitycy.

Program 10+ jest na finiszu. Pod koniec 2009 r. Grupa Lotos oddała do użytku instalację destylacji, dzięki czemu przerób ropy naftowej ma wzrosnąć z 6 do 10 mln ton rocznie. By rafineria mogła zacząć zarabiać, musi jeszcze dokończyć dwie instalacje: rose i hydrokraking. To plan na ten rok. Od przyszłego zaczyna spłacać 1,5 mld USD kredytu. Zarząd i nadzór myślą też, co dalej. Jeden z kluczowych pomysłów wiąże się bezpośrednio z zakończeniem prac przy programie 10+.

— Dzięki nowym instalacjom będziemy produkować nie tylko więcej oleju napędowego, benzyn czy paliwa lotniczego, ale także wytwarzali wiele produktów — na przykład benzyny pirolityczne, których nie jesteśmy w stanie obecnie zagospodarować. Dlatego powinniśmy rozważyć rozbudowę rafinerii w Gdańsku o segment petrochemiczny. Jeśli decyzja będzie na tak, prace powinny ruszyć najpóźniej w 2015 r. — mówi Wiesław Skwarko, szef rady nadzorczej Grupy Lotos.

Zyskowny kierunek

Czy wykorzystanie nadwyżek benzyn do pirolizy to jedyny pomysł na rozwój sektora petrochemicznego w Lotosie?

— Chodzi głównie przygotowanie alternatywnego scenariusza dalszego rozwoju Grupy Lotos. Na razie proszę potraktować to jako ideę — informuje Wiesław Skwarko.

Eksperci branży chemicznej chwałą pomysł.

— To bardzo dobry i zyskowny kierunek rozwoju. Mimo produkcji petrochemicznej Orlenu, mamy w kraju deficyt tworzyw sztucznych. Krajowa produkcja pokrywa tylko około 40 proc. zapotrzebowania. Ponadto konsumpcja tworzyw na głowę jednego Polaka stanowi najwyżej 50 proc. średniego zużycia w Europie. Dlatego polski rynek jest bardzo atrakcyjny dla nowych producentów tworzyw sztucznych — wyjaśnia Konrad Jaskóła, szef rady Polskiej Izby Przemysłu Chemicznego.

Ropa, nie petrochemia

Tymczasem analitycy giełdowi odradzają Lotosowi wejście w petrochemię.

— To zdecydowanie zły pomysł. Lotosowi zajęłoby za dużo czasu budowanie kompetencji od zera. Powinien skoncentrować się na przerobie i wydobyciu ropy — twierdzi Paweł Burzyński, analityk DM BZ WBK.

Monika Kalwasińska, analityk DM PKO BP, także uważa, że Lotos powinien rozwijać raczej segment poszukiwawczo-wydobywczy, zamiast wchodzić w zaawansowane technologie.

Radim Kramule, analityk Erste Group, przyznaje, że dobrze zintegrowane spółki potrafią skorzystać z synergii, jakie daje wykorzystanie pozostałości procesów rafineryjnych do produkcji petrochemicznej. Ma jednak innego rodzaju obawy.

— Pytanie, czy pozwoli na to zadłużenie spółki. Ciężko sobie wyobrazić, by Lotos je powiększał. Powinien bardziej postawić na wydobycie ropy — zaznacza analityk Erste Group.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Paweł Janas

Polecane