Lotos znika, czas na PGNiG

Magdalena GraniszewskaMagdalena Graniszewska
opublikowano: 2022-07-21 17:39

Po sukcesie w głosowaniach akcjonariuszy Orlen bierze się za realizację fuzji z Lotosem i dopinanie fuzji z PGNiG. Nie chce zwlekać, bo czasy są trudne.

Przeczytaj artykuł i dowiedz się:

  • co jest potrzebne, by Orlen dopiął przejęcie Lotosu
  • jak rysuje się harmonogram przejęcia PGNiG
  • jak fuzję komentuje analityk Trigona
Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

To pożegnanie z Lotosem. Zaraz po tym, jak w czwartek akcjonariusze PKN Orlen poparli fuzję z gdańską spółką z wynikiem 98 proc. głosów za, zarząd Lotosu złożył wniosek o zawieszenie handlu akcjami i wykluczenie ich z obrotu giełdowego. Zgodnie z wnioskiem zawieszenie miałoby nastąpić 29 lipca.

Zielone światła się świecą
Zielone światła się świecą
PKN Orlen, którego prezesem jest Daniel Obajtek, ma już wszystkie zgody konieczne do przejęcia Lotosu. Tworzy koncern z przychodami na poziomie ponad 250 mld zł rocznie.
fot. Grzegorz Kawecki/Puls Biznesu

Po zniknięciu akcji z giełdy nazwa Lotos zniknie zupełnie, ponieważ połączenie z Orlenem polegać ma na wniesieniu majątku Lotosu do Orlenu w zamian za akcje drugiej z tych firm. Zgodnie z parytetem na jedną akcję Lotosu przypadnie 1,075 akcji „połączeniowych” Orlenu.

Czas na warunki

Formalne połączenie Orlenu z Lotosem nastąpi po rejestracji przez sąd. Jednocześnie Orlen ma pół roku na spełnienie warunków, od których zgodę na transakcję uzależniła Komisja Europejska.

- Będziemy wypełniać warunki zaradcze już jako pełnoprawny właściciel majątku Lotosu – tak PAP cytowała w czwartek Daniela Obajtka, prezesa Orlenu.

Po pierwsze, 30 proc. udziałów w rafinerii Lotosu zostanie kupione przez Saudi Aramco, które dostanie też udziały w rynku hurtowym. Po drugie, większość stacji Lotosu przejmie węgierski MOL. Po trzecie, bazy paliwowe i biznes asfaltowy przejmie giełdowy Unimot.

W kolejnym kroku powiększony Orlen dopnie połączenie z gazowym PGNiG. To plan na czwarty kwartał.

- Chcemy ten proces przeprowadzić jak najszybciej, gdyż multinergetyczny koncern będzie miał zupełnie inną pozycję w negocjacjach dotyczących ropy i gazu – mówi Daniel Obajtek.

Niedowartościowane jak PGNiG

Michał Kozak, analityk Domu Maklerskiego Trigon, zauważa, że po połączeniu i zrealizowaniu środków zaradczych Orlen będzie miał mniejszą ekspozycję na sektor rafineryjno-petrochemiczny, który będzie stanowił ok. 20-proc. w zysku EBITDA wobec dzisiejszych 40 proc.

- 40 proc. stanowić będzie upstream [poszukiwania i wydobycie – red.], co oznacza potencjalnie niższe mnożniki, po których może być handlowana spółka [czyli potencjalnie niższą wycenę - red.]. Z drugiej jednak strony powiększony Orlen będzie finansowo bardziej odporny na wahania rynkowe, co w czasach zmienności cen ma duże znaczenie – zauważa Michał Kozak.

Ma to też znaczenie dla PGNiG, które ma w czwartym kwartale dołączyć do grupy Orlenu i działa na niepewnym dziś rynku gazu.

- Może być to jeden z głównych powodów, dla których PGNiG jest dziś niedowartościowane względem Orlenu –uważa Michał Kozak.

Połowa pod kontrolą

Po fuzji Orlenu z Lotosem udział skarbu państwa w połączonym koncernie wyniesie ok. 35 proc. Dziś jest to 27 proc. dla Orlenu i 53 proc. dla Lotosu. W PGNiG skarb ma 72 proc., więc – w zależności od przyszłego parytetu wymiany akcji – udział skarbu wyniesie docelowo ok. 50 proc.

Orlen podkreśla, że fuzja oznacza budowę silnego koncernu z przychodami na poziomie ponad 250 mld zł rocznie, który będzie obsługiwał ok. 100 mln klientów w Europie i będzie w stanie inwestować w transformację energetyczną.