Lotus jak Feniks z popiołów

Słynna brytyjska marka samochodów sportowych i wyścigowych potwierdziła pierwszy nowy model od ponad dekady.

Auto będzie napędzane gotówką z Chin

Phil Popham dołączył do firmy we wrześniu poprzedniego roku, a
wcześniej kierował producentem luksusowych jachtów Sunseeker, pracował też w
koncernie Jaguar Land Rover. Elektryczne superauto, które na razie znamy tylko
pod postacią kilku grafik z kilkoma kreskami, ma być lotusem z nowej epoki.
Zobacz więcej

ŚWIEŻA KREW:

Phil Popham dołączył do firmy we wrześniu poprzedniego roku, a wcześniej kierował producentem luksusowych jachtów Sunseeker, pracował też w koncernie Jaguar Land Rover. Elektryczne superauto, które na razie znamy tylko pod postacią kilku grafik z kilkoma kreskami, ma być lotusem z nowej epoki. Fot. ARC

Lotus dał światu takie sportowe samochody, jak esprit, elan czy elise. Do tego kilka znakomitych bolidów Formuły 1. Od 2008 r. fani mają jednak czas posuchy oraz nadziei na lepsze jutro. Ten okres niedługo powinien się skończyć. Marka znów zabłyśnie, i to jeszcze w tym roku, może nawet jaśniej niż kiedykolwiek. Firma z małej wioski Hethel w hrabstwie Norfolk, niedaleko Norwich, przywiozła na targi motoryzacyjne w Szanghaju dobre wieści. Potwierdza prace nad nowym samochodem w wersji produkcyjnej, który ma być pierwszym brytyjskim „hypercarem” z napędem elektrycznym.

Maszyna jest w zaawansowanym stadium rozwoju, choć na razie pozostaje nam popatrzeć tylko na kilka linii zaznaczonych na rysunku pokazowym. Widać jednak, że nie będzie to grzeczny, mały pojazd na prąd.

— Type 130 będzie najbardziej dynamicznym lotusem w historii. To punkt zwrotny dla naszej marki i wizytówka tego, do czego jesteśmy zdolni i co ma pochodzić od Lotusa — mówi prezes Phil Popham.

Brytyjczycy zapowiedzieli nowy model podczas salonu samochodowego w Szanghaju, ale premierę planują już w Londynie. Szanghaj nie wziął się jednak z przypadku, bo Lotus — podobnie jak wielu innych producentów drogich sportowych aut — chce sięgnąć do portfeli bogatych Chińczyków.

Już zresztą korzysta z ich dobrodziejstwa. Prawie dwa lata temu pakiet kontrolny firmy założonej tuż po II wojnie światowej przez Colina Chapmana przejął chiński Zhejiang Geely Holding Group, który zamierza z Lotusem zrobić to, co udało się w przypadku Volvo, czyli podłączyć do swoich zasobów produkcyjnych, doinwestować i nie tylko uratować, ale wręcz tchnąć nowe życie w markę i podnieść sprzedaż do rekordowego poziomu. Lotus sprzedał w zeszłym roku na świecie zaledwie 1630 samochodów. Klienci potrzebują nowości w trochę zakurzonej ofercie. Menedżerowie zdają sobie z tego sprawę i w oczekiwaniu na powiew świeżości proponują nową wersję evory z dodatkiem „GT410” w nazwie.

Auto ma pod maską silnik V6 o pojemności 3,5 litra i mocy 400 koni mechanicznych. Pierwszą setkę na liczniku osiąga po nieco ponad czterech sekundach i rozpędza się do 280 km/h. Dostępne będzie tylko w Chinach w cenie sięgającej 145 tys. USD.

Geely podłączyło nowy nabytek do strumienia gotówki. Agencja Bloomberg informuje, że inwestycja pozwoliła rozpocząć prace nad nowym torem i centrum doświadczalnym w centrali firmy, a także kompleksem z restauracją i muzeum. Lotus zatrudnia obecnie 1100 pracowników, ale w ciągu najbliższych pięciu lat ma zatrudnić nawet 500 osób w biurach w Chinach, Wielkiej Brytanii i USA. Type 130 ma być nowym początkiem i z pewnością jako „hypercar” będzie miał cenę z kosmosu.

Brytyjczycy zapowiadają jednak wiele kolejnych modeli i wejście do segmentów, z którymi marka do tej pory nie była kojarzona. Tak, oczywiście chodzi również o SUV-y.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Łukasz Ostruszka

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy