Lubimy e-sklepyi dyskonty

opublikowano: 28-11-2012, 00:00

Kowalscy lepiej oceniają sklepy internetowe niż tradycyjne. Wolą też sieci z zagranicy

Kowalski liczący na niskie ceny najchętniej idzie do Biedronki, w poszukiwaniu jakościowych produktów zagląda do Almy, za modnymi ubraniami rozgląda się w H&Mi pokłada spore zaufanie w kosmetykach i chemii z Rossmanna. Prym w jego sercu i duszy wiedzie jednak Allegro, uznawane przez Polaków za miejsce najbardziej godne polecenia znajomym i najlepiej obsługujące klientów, w którym dodatkowo znaleźć można najwięcej różnorodnych produktów — takie są wyniki najnowszego badania OC&C Strategy Consultants, w którym sprawdzono opinie klientów na temat prawie 50 sieci handlowych, działających w Polsce.

Największa polska platforma handlu internetowego pokonała polskich konkurentów w siedmiu z jedenastu sprawdzanych przez OC&C kategoriach. W globalnym rankingu — bo zbadano również preferencje konsumentów w siedmiu innych krajach, m.in. w USA, Wielkiej Brytanii, Niemczech i Chinach — także triumfowała firma działająca głównie w internecie, pierwsze miejsce zajął Amazon. W czołowej dziesiątce światowego rankingu handlowego aż dziewięć firm oferuje zakupy przez sieć.

Nowa jakość

— Sklepy internetowe w Polsce nie mają jeszcze dużego udziału w całych obrotach handlowych, ale bez wątpienia wprowadziły nową jakość w branży, oferując niespotykanie szeroki asortyment, łatwość porównania cen czy indywidualnie dopasowanej oferty, co przekłada się na wysokie oceny. Jednocześnie maleją obawy o bezpieczeństwo transakcji, a wysyłka towarów jest coraz lepiej zorganizowana — mówi dr Jarosław Kosiński, partner w polskim biurze OC&CStrategy Consultants.

Okazuje się, że tradycyjne sklepy również mogą liczyć na lepsze oceny klientów, o ile inwestują w dodatkową sprzedaż w internecie.

— Zauważyliśmy, że klienci, którzy korzystają z obu kanałów dystrybucji danej marki — czyli kupują jednocześnie w jej sklepie stacjonarnym i internetowym — wyraźnie lepiej oceniają sieć. Nie przeszkadza im nawet to, że na przykład ceny w e-sklepach prowadzonych przez markety spożywcze bywają wyższe niż w ich tradycyjnych odpowiednikach — mówi Jarosław Kosiński.

Awans dyskontów

W badaniu jest też sporo smaczków: okazuje się m.in., że IKEA mieści się w czołowej piątce w każdej kategorii prócz jakości produktów, a dwie największe sieci dyskontowe (Biedronka i Lidl) zdaniem Polaków dystansują spożywczych konkurentów pod względem proporcji ceny do jakości. Najtańsze sieci dyskontowe poprawiają wizerunek nie tylko nad Wisłą, ale również na całym świecie — od ubiegłego roku ich postrzeganie w badaniu OC&C poprawiło się o 27 proc., czyli więcej, niż zanotowała jakakolwiek inna kategoria sklepów.

— Dyskonty zyskują na całym świecie, bo dobrze wstrzeliły się w oczekiwania „kryzysowego” klienta, wrażliwego na cenę. Szczególnie wyraźne jest to w Polsce, gdzie siła nabywcza jest relatywnie niższa, a Biedronce i Lidlowi udało się przeskoczyć konkurentów z wyższej półki. Przyszłość spożywczego handlu nie należy jednak tylko do dyskontów — z biegiem lat będzie rosła grupa konsumentów potrzebujących szerszego wyboru marek i notowania supermarketów czy delikatesów zaczną rosnąć — ocenia Jarosław Kosiński.

Powyżej międzynarodowej średniej oceniane są działające w Polsce drogerie, a także sklepy odzieżowe i obuwnicze. Polacy są natomiast surowi dla sklepów spożywczych, salonów prasowych i stacji benzynowych — oceny sieci działających w Polsce w tych kategoriach są o kilka procent niższe niż ich zagranicznych odpowiedników.

 

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy