W Lubinie miały powstać dwie galerie handlowe. Mieszkańcy nieprędko jednak zrobią w nich zakupy. Obie inwestycje zostały wstrzymane.
80-tysięczny Lubin, w którym średnia górnicza pensja przekracza 5 tys. zł, na budowę galerii handlowej czekał od wielu lat. I prędko się nie doczeka.
CCC Factory w kłopocie
Pierwszym krokiem ku wielkomiejskiemu szykowi miała być likwidacja obskurnego targowiska w centrum miasta. Władze Lubina zdecydowały, że miejsce bazaru zajmie centrum handlowe. Działkę pod budowę sprzedano w styczniu w drodze przetargu firmie CCC Factory (spółka zależna giełdowego CCC) za 7,5 mln zł. Dwa miesiące po transakcji, kiedy firma zaczęła się już chwalić koncepcją zagospodarowania terenu, prokuraturę zasypano doniesieniami dotyczącymi sprzedaży gruntu. Złożyła je firma Polimeni International, która przegrała przetarg, choć chciała zapłacić za grunt o 500 tys. zł więcej niż CCC Factory. Autorami innego doniesienia byli człon- kowie Stowarzyszenia Kupców i Przedsiębiorców Kupiec Lubiński, którzy podważyli decyzję prezydenta Lubina o likwidacji bazaru. Prokuratura wszczęła śledztwo.
— Przedmiotem śledztwa jest nie tylko ustalenie, czy miasto nie straciło na sprzedaży gruntu. Kupcy podnoszą, że zgodnie z uchwałami rady miejskiej prezydent miał obowiązek skonsultować plany zagospodarowania tych terenów z ich przedstawicielami — mówi Liliana Łukasiewicz, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Legnicy.
CCC Factory zamierza zbudować galerię handlowo-usługową za 90 mln zł. Ale w tej sytuacji spółka nie potrafi jednak określić terminu rozpoczęcia budowy.
Druga wpadka
W Lubinie, także przez prokuratorskie śledztwo, wstrzymano również budowę Galerii Rynek, która powstaje w sercu miasta. W 2005 r. Lubińska Spółka Inwestycyjna (LSI — 100 proc. należy do gminy), która administrowała obskurnym pawilonem handlowym, zaplanowała, że zburzy go, aby postawić tam nowoczesną galerię za 10 mln zł. Weszła w spółkę z wrocławskim Womakiem Beta, tworząc spółkę Galeria Rynek. Stary pawilon wyburzono i już miała się rozpocząć budowa nowego obiektu, gdy okazało się, że firma może przestać istnieć. Radni ustalili, że LSI weszła w spółkę na niekorzystnych warunkach. Wnosząc aportem do spółki nieruchomość wartości ponad 1 mln zł, zobowiązała się, że do 31 stycznia 2006 r.
zwiększy kapitał do 30 mln zł pod rygorem zbycia działki na rzecz Womaku. Wszczęte śledztwo obejmuje m.in. nadużycie uprawnień przez zarząd LSI i niekorzystne rozporządzenie własnością gminy.
Prokuratura nie potrafi określić, kiedy zakończy śledztwa dotyczące wymienionych inwestycji. Obie budowy utknęły w martwym punkcie.