Lublin chce i boi się PPP

  • Anna Pronińska
12-07-2013, 00:00

Nie wyszły drogi, może lepiej pójdzie z domami komunalnymi — uznali miejscy włodarze.

Budownictwo komunalne, parking podziemny i centrum usług — to przedsięwzięcia, które samorządowcy Lublina chętnie zrealizowaliby w formule partnerstwa publiczno-prywatnego (PPP).

— Mamy tereny i zainteresowanych deweloperów. Szacujemy, że dzięki tej formule mogłoby powstać 100-500 lokali. Wydaje się, że w obecnych realiach PPP to jedyna droga do finansowania budownictwa komunalnego — mówi Krzysztof Żuk, prezydent Lublina.

W mieście brakuje też miejsc parkingowych, dlatego władze rozważają budowę za 20 mln zł parkingu podziemnego. Czterokrotnie więcej ma kosztować realizacja centrum usług dla sądownictwa, w którym miałby się także mieścić ratusz. Rok temu miasto podpisało list intencyjny z ministrem sprawiedliwości.

— To przedsięwzięcie jest najbardziej dojrzałą koncepcją PPP, którą do tej pory rozważaliśmy. Wydawałoby się, że budowa powierzchni biurowej powinna być jedną z prostszych inwestycji do zrealizowania w partnerstwie. Jednak potencjalni partnerzy prywatni uznali ryzyko i koszty finansowe projektu za zbyt duże — mówi Krzysztof Żuk.

Dlatego na razie plan pozostanie na papierze. Wcześniej miasto zrezygnowało z PPP przy budowie drogi ekspresowej za 200 mln zł.

— Patrzyliśmy na doświadczenia Dąbrowy Górniczej i Wrocławia. Po dyskusjach i analizach doszliśmy do wniosku, że ryzyko jest zbyt duże. Uważamy, że w ramach obecnego prawa nie da się zastosować drogowego PPP. Nie byliśmy w stanie przenieść ryzyka popytu i dostępności na partnera prywatnego, dlatego zrezygnowaliśmy z partnerstwa i sięgnęliśmy po dotacje unijne — przyznaje prezydent Lublina. Jest zdania, że w wielu przypadkach PPP trzeba odrzucić, bo jest zbyt skomplikowane.

— Rynek się nie rozwinie, bo samorządy mają dostęp do dotacji unijnych, a tam procedury są znane. Brakuje pozytywnych przykładów PPP, bo te z Niemiec czy Hiszpanii są nie do przeniesienia na polski grunt — mówi Krzysztof Żuk. Prezydent uważa, że Bank Gospodarstwa Krajowego (BGK) powinien stymulować rozwój PPP.

— BGK wspiera transakcje w tej formule. Przykładem jest spalarnia w Poznaniu, gdzie jesteśmy jednym z trzech finansujących banków. Ale bolączką polskiego PPP jest niemożność zamknięcia finansowania. Analizowaliśmy większość projektów planowanych w PPP. Wiele z nich wymaga lepszego przygotowania, zwłaszcza w zakresie podziału ryzyka, mechanizmu płatności oraz zasad rozliczeń w przypadku rozwiązania umowy o PPP — mówi Jan Dziekański, doradca prezesa BGK. Podkreśla, że niezbędne są zmiany w otoczeniu regulacyjnym PPP, jak choćby usankcjonowanie przejęcia projektu przez bank.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Pronińska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Lublin chce i boi się PPP