Lublin wygrywa wyścig po euro

Mira Wszelaka
opublikowano: 12-01-2009, 00:00

Pracowali w dzień i w nocy. I udało się. Samorządowcy z Lublina są dziś najlepsi.

Samorządy muszą wydać w 2009 r. 6,57 mld zł

Pracowali w dzień i w nocy. I udało się. Samorządowcy z Lublina są dziś najlepsi.

Kiedy gospodarka coraz mocniej zwalnia, kołem ratunkowym dla przedsiębiorstw są pieniądze unijne. To antykryzysowa poduszka amortyzacyjna, której wykorzystanie w ogromnym stopniu zależy od władz samorządowych. W grę wchodzą ogromne pieniądze z regionalnych programów operacyjnych (RPO). Samorządy zobowiązały się, że w tym roku złożą do Brukseli umowy na minimum 6,57 mld zł. To potężny zastrzyk gotówki, który spłynąłby do firm.

Rola prymusa

Sprawdziliśmy, jak szło samorządowcom wdrażanie regionalnych programów, które stanowią 40 proc. całego planowanego na ten rok unijnego wsparcia. Okazuje się, że jak Polak chce, to potrafi. Województwo lubelskie, które jeszcze miesiąc temu miało na koncie 56 podpisanych umów, tak przyspieszyło prace w końcu 2008 r., że ma ich już 206. Takim wynikiem zdystansowało resztę Polski. Przepis na sukces nie jest skomplikowany. Pracownicy urzędu marszałkowskiego i Lubelskiej Agencji Wspierania Przedsiębiorczości zostawali w pracy po godzinach.

— Bardzo nam zależało, by ze względu na zmieniające się przepisy do końca roku podpisać wszystkie umowy z przedsiębiorcami (176). No i udało się —mówi Marek Kowalski, zastępca dyrektora departamentu strategii i rozwoju regionalnego w lubelskim urzędzie marszałkowskim.

Lepsza kontrola

Nie wszędzie jest tak różowo. I choć z województw płyną sygnały, że wykorzystają więcej niż 6,6 mld zł, to na razie zmarnowano sporo czasu. Część regionów uruchomiła programy z opóźnieniem, w części pojawiły się problemy z doborem ekspertów do oceny wniosków, a niektóre samorządy w dobrej wierze znacznie skomplikowały dostęp do funduszy.

— Zabrakło także dobrego systemu planowania i egzekwowania wykorzystania funduszy oraz efektywnego systemu motywacji, który polega na właściwym nadzorze władz centralnych i samorządowych nad szybką i prawidłową realizacją — tłumaczy Jerzy Kwieciński, wiceprezes Europejskiego Centrum Przedsiębiorczości i były wiceminister rozwoju regionalnego.

Problemy z nadzorem pojawiły się m.in. na Pomorzu. Ponieważ nie doliczono się niecałych 2 mln zł, powołano specjalny zespół do wykrywania nieprawidłowości, w którego skład wejdą przedstawiciele urzędu marszałkowskiego, policja, urząd skarbowy, Agencja Rozwoju Pomorza, urząd wojewódzki oraz NIK.

Szary koniec

Pomorze lokuje się w środku naszego rankingu. Poniżej średniej są m.in. Warmińsko- mazurskie, Lubuskie, Łódzkie i Podkarpackie. Najgorzej wypadli samorządowcy Mazowsza i Zachodniopomorskiego. Pod względem liczby podpisanych umów (8) zamykają stawkę. Mają wytłumaczenie: opóźnienia w dostosowaniu polskiego prawa do unijnych dyrektyw w zakresie wpływu na środowisko. Obiecują szybkie nadrobienie zaległości.

— Proces przyznawania funduszy trwa co najmniej pół roku od momentu ogłoszenia konkursu. Dlatego też regiony, które wystartowały w drugiej połowie 2008 r., są automatycznie na gorszej pozycji. Ponieważ mamy 5,5 tys. wniosków o dofinansowanie, to sądzę, że w 2009 r. wdrażanie unijnych funduszy na Mazowszu nabierze tempa — zapewnia Lidia Krawczyk z Mazowieckiej jednostki Wdrażania Programów Unijnych.

Marcin Szmyt, dyrektor wydziału zarządzania RPO w zachodniopomorskim Urzędzie Marszałkowskim, także zapewnia, że liczba podpisanych umów to nie wszystko.

— Do dziś ogłoszono osiem naborów wniosków, w tym sześć w trybie konkursowym, jeden w trybie projektów kluczowych i jeden systemowy. Planujemy, że umowy o dofinansowanie w ramach trwających i rozstrzyganych konkursów będą podpisywane w marcu. Ponadto podpisaliśmy 20 preumów z listy kluczowej RPO na ponad 708 mln zł — wylicza Marcin Szmyt.

Wyścig ruszył. O tym, jak samorządy radzą sobie z wykorzystaniem funduszy, będziemy informować cyklicznie.

Kasa w drodze (w mln zł)

Wydatki Wielkość zaplanowane wsparcia na 2009 r. do 2013 r.

Dolnośląskie 481,99* 1213

Kujawsko-Pomorskie 329,35 951

Lubuskie 314,24 1155

Łódzkie 652,10 439

Lubelskie 111,18 863

Mazowieckie 104,45 1148

Małopolskie 605,11 1831

Opolskie 174,88 427

Podlaskie 326,48 1136

Podkarpackie 406,63 636

Pomorskie 197,58 885

Śląskie 259,35 1570

Świętokrzyskie 444,61 726

Warmińsko-Mazurskie 304,22 1360

Wielkopolskie 1213,96 1130

Zachodniopomorskie 645,77 835

Regionalne programy operacyjne (RPO) są zarządzane przez urzędy marszałkowskie, choć za ich wykorzystanie ostatecznie odpowiada rząd. Ich głównym zadaniem jest podnoszenie konkurencyjności poszczególnych regionów oraz promowanie zrównoważonego rozwoju. Jak? Przez tworzenie warunków do wzrostu inwestycji i zatrudnienia. Dlatego fundusze mają wspierać inwestycje infrastrukturalne, ochronę środowiska, konkurencyjność przedsiębiorstw, ochronę zdrowia, kulturę, turystykę, sport oraz tworzenie społeczeństwa informacyjnego.

Do 2013 r. do regionów powinno trafić nieco ponad 16 mld EUR. Aby wykorzystać tę kwotę, jej zdecydowana część powinna być wydana do 2010 r. To oznacza, że regiony powinny gromadzić jak najwięcej wniosków. Obecnie już po ocenie formalnej zgromadzono 7226 wniosków — od 53 w Łódzkiem do 1210 w Śląskiem.

Regiony trawi biurokracja

W korzystaniu z dotacji

UE większość samorządów

dotknął problem

nadmiaru wolności.

W ubiegłym roku opieszałość niektórych regionów można było tłumaczyć problemami prawnymi czy szeroko rozumianym tworzeniem ram instytucjonalnych. W tym roku takie usprawiedliwienia nikogo już nie będą interesować. Warto więc przypomnieć największe grzechy samorządowej administracji. Należały do nich m.in. liczba wymogów formalnych, jakie muszą spełniać przedsiębiorcy starający się o unijne dotacje. Radosną twórczością w tym względzie popisały się województwa: łódzkie 41 oraz wielkopolskie, lubelskie, pomorskie i lubuskie — 38, podczas gdy np. opolskie i warmińsko-mazurskie postanowiły zastosować zaledwie 11 wymogów, a małopolskie 9.

Tymczasem statystyki wskazują, że chętnych na uzyskanie dotacji nie brakuje, a liczba złożonych wniosków znacznie (w niektórych przypadkach wielokrotnie) przekracza dostępne fundusze. Problemem jest także dość powszechny rytuał przedłużania terminów oceny formalnej niektórych działań.

Samorządy tłumaczą to np. bardzo niską jakością złożonych wniosków, które wymagają licznych poprawek i korekt, co łączy się z koniecznością przeprowadzenia ponownej wnikliwej analizy biznesplanów oraz załączonej dokumentacji.

Tymczasem eksperci przypominają, że jakość złożonych wniosków jest wypadkową dokładności sporządzenia dokumentacji konkursowej, jakości przeprowadzanych szkoleń informacyjnych i informacji otrzymywanych w punktach konsultacyjnych dla regionalnych programów operacyjnych oraz zaangażowania przedsiębiorców. Sądząc po statystykach naboru, zaangażowanie przedsiębiorców nie jest problemem

Mira Wszelaka

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mira Wszelaka

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu