W 2007 r. niemiecka Lufthansa zarobiła netto 1,7 mld EUR. Blisko drugie tyle przewoźnik zainwestował, m.in. w nowe samoloty.
Przedstawiciele niemieckich linii lotniczych mówią o rekordowym roku. Rzeczy- wiście, zysk netto grupy z 2007 r. wzrósł do 1,7 mld EUR, podczas gdy rok wcześniej firma zarobiła 803 mln EUR. Część zysku, ponad pół miliarda EUR, pochodziła ze sprzedaży akcji Thomas Cook — konsorcjum skupiającego biura turystyczne na całym świecie. Wyniki grupy poprawiły też dokonania linii lotniczych Swiss, które odnotowały najlepszy rok w swojej historii.
— Osiągnęliśmy ten rekord w momencie, gdy ceny paliwa wzrosły do najwyższych poziomów, rynki finansowe są wielką niewiadomą, a konkurencja większa niż kiedykolwiek — mówi Wolfgang Mayrhuber, prezes Lufthansy.
Niemcy o 13 proc. zwiększyli też sprzedaż, która wyniosła 22,4 mld EUR, z czego 17,6 mld EUR pochodziło z przewozów lotniczych. Wysokość zysku imponuje, gdy zestawi się go z wielkością inwestycji Lufthansy. Ubiegły rok był bowiem dla linii czasem zakupów. W 2007 r. firma kupiła nowe samoloty o wartości 1,1 mld EUR, a obecne jej zamówienie dotyczy ponad 170 nowych maszyn.
Niemałe wydatki przewoźnik poniósł także w związku z rosnącymi kosztami paliwa. W ubiegłym roku firma wydała na ten cel 3,9 mld EUR — o ponad pół miliarda EUR więcej, niż w poprzednim roku.
Ważną inwestycją Lufthansy w 2007 r. był też zakup 19 proc. udziałów — latających z nowojorskiego lotniska JFK — amerykańskich tanich linii JetBlue, które miały kłopoty finansowe. Według analityków, w ten sposób Niemcy zapewnili sobie dodatkowe miejsca w nowojorskim porcie, który boryka się z problemem zbyt dużej liczby lotów.
Władze lotniska rozważają wprowadzenie nawet licytacji miejsc, w której będą brać udział linie lotnicze. Umowa o „wolnym niebie” zawarta pomiędzy USA a UE, która wejdzie w życie z końcem marca, pozwoli Niemcom na wykupienie w całości amerykańskiej linii.